sobota, 15 lutego 2014

Ja i Draco. Rozdział 10.

Jestem ciut zawiedziona, że pod poprzednią częścią nie było komentarzy. Następna cześć będzie jak ujrzę pod tym  rozdziałem 5 komentarzy.
________

Było tu strasznie jasno. Nie do wytrzymania. Przez to nie tylko bolała mnie głowa, ale i oczy.
Hmm...
Miałam dziwny sen. A może... To nie był sen? Może to była rzeczywistość?
Byłam w sowiarni i kłóciłam się z Pansy i Mandy... Mówiły, że Draco mnie nie kocha. W końcu jedna z nich, nie pamiętam już która, rzuciła na mnie "Drętwotę" i spadłam z schodów. One schodziły ze schodów. Mówiły, że dobrym pomysłem było zmienienie się w Hermionę.
Do sowiarni na pewno szłam. Lecz tego co wydarzyło się na górze pewna  nie jestem.
Mogłam się przecież potknąć w drodze do sowiarni i spaść ze schodów tracąc przytomność. Wtedy byłoby racjonalne wytłumaczenie, że moja rozmowa z Ślizgonkami  to sen.
-Eeej! Luna! Wszystko dobrze? -Ginny machnęła mi ręką przed oczami. Ocknęłam się.
Dopiero zauważyłam kto przy mnie był.
Wokół mnie stała Miona, Harry, Ron, profesor Flitwick i Dumbledore.  No... I oczywiście On... Mój prywatny anioł, Dracon.
-Panno Luno, jak się pani czuje?- zapytał dyrektor Hogwartu.
-Dobrze- spróbowałam się podciągnąć do pozycji siedzącej- Au!
 Poczułam jeszcze ostrzejszy ból z tyłu głowy.
-Co się dzieje?- na twarzy Draco pojawił się grymas strachu.
-Nic. Nie martw się.- uśmiechnęłam się.
-Luno powiedz nam się co się ogólnie stało?- zapytał Dumbledore.
-Ale kiedy?- odpowiedziałam niepewnie spoglądając na Draco.
Dopiero teraz zwróciłam uwagę na to jak wyglądał. Włosy jego były w strasznym nieładzie, pod szarymi oczami miał ciemno-fiolotowe worki. Było widać, że jest strasznie zmęczony. Pewnie nie spał po nocach, a większość wolnego czasu spędzał przy mnie.
-W sobotę. Gdy miałaś karę.-powiedział dyrektor.
-A jaki dzień teraz mamy?- zapytałam zdezorientowana.- I czemu dokładniej tutaj jestem?
-Wtorek.-powiedział Draco zanim profesor zdążył otworzyć usta- Znaleźli ciebie na samym dole schodów do sowiarni. O dziwo, nie miałaś niczego połamanego tylko masz plecy potłuczone.
Draco chyba coś podejrzewał, ale nie chciał tego wyjawić. 
To może... Faktycznie to nie był sen.
-Nie pamiętam nic, a nic. -skłamałam- Możecie dać mi trochę czasu, żebym sobie przypomniała?
-W takim razie, proszę państwa,dajmy Lunie odpocząć. -powiedział Dumbledore. Każdy zaczął wychodzić.
-Profesorze?-zapytał Draco- Mogę przy niej zostać?
-Jeśli pozwoli-odpowiedział w drzwiach profesor i wyszedł.

-Idź się wyśpij.-powiedziałam.- Wyglądasz fatalnie.
-Dzięki. Ty tak samo.- uśmiechnął.
Wstał.
Nachylił się nade mną, żeby pocałować mnie w czoło.
Wyprostował się.
Spojrzał na mnie, a w jego zmęczonych oczach widziałam czułość.
Przyglądał mi się z uśmiechem  dość długo.
Z tymi oczami i uśmiechem wyglądał uroczo. Bardzo uroczo. 
-No idź się wyspać.-powiedziałam z uśmiechem.
-Już, już, ale najpierw...-podszedł do mojego łóżka.
Przyłożył swoją dłoń do mojego policzka.  tuliłam się w nią. Była jakby aksamitna.
Nachylił się znowu i złożył pocałunek na moich ustach.
Pocałunek był spokojny, delikatny. Całował tak, jak gdyby się bał. Bał, że mnie skrzywdzi, zrani.

Wyprostował się i jeszcze przez chwilę się na mnie popatrzył.
Przechylał głowę w jedną i w drugą stronę. Udawał krytyka. 
-W sumie to tak fatalnie nie wyglądasz.-zaśmiał się.
-Miło mi-uśmiechnęłam się-Jak się uśmiechasz, to wyglądasz bardzo uroczo.
Ziewnęłam.
-Chyba jesteś zmęczona.-stwierdził- Idę. Pa, kochanie!
-Cześć.-odpowiedziałam.
Zniknął za drzwiami.
Zostałam sama.
Mogłam przemyśleć to co się wydarzyło w sobotę.
Czyli widocznie to nie był sen. To była rzeczywistość.
Groziły mi.
I co mam robić?
Zerwać? Czy nie? Czy je unikać i być dalej z Draco?
Zaczęły mi lecieć w łzy. Nie ze smutku. Z bezradności. Z  braku pomysłu.
Mam się poddać? Ulec dwóm sfrustrowanym dziewczynkom? Zrezygnować, prawdopodobnie, z miłości życia? Być szczęśliwa? Czy nie, uświadamiając kogoś, że jest lepszy?
 Powiedzieć co się wydarzyło? Jak było? Kto był temu winien?
Czy może...
Wymyślić historyjkę,że się potknęłam? Że nikogo tam nie było ze mną?  Powiedzieć, że to był nieszczęśliwy wypadek?

Nikt by mi w to nie uwierzył. Gdybym zwyczajnie spadła ze schodów, na pewno miałabym coś złamanego. Ktoś musiał tam być.
Zawsze mogę powiedzieć, że  nie wiem, kto to był, że nie pamiętam.
Nie wiem po co dalej rozmyślałam, skoro i tak już dawno postanowiłam.
Uznałam, że będę szczęśliwa.
Z miłości nie zrezygnuję. Nie mam najmniejszego zamiaru.
Nie powiem jeszcze, kto to był.  Za jakiś czas, jak się upewnię. Wolę mieć stu procentową pewność.

9 komentarzy:

  1. Jejuuuu *-*
    Boskie^^
    UWIELBIAM WAS ;*****
    ŚWIETNIE PISZECIE
    Pozdrawiam <33333

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! :D Trochę krótki, ale wybaczam, bo pisałaś około północy xD Czekam na dalszą część. Sama też wkrótce napiszę :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalsza część będzie pisana też w tych porach ;-; Najlepiej mi się wtedy pisze. Napiszę nowy i będę czekać, aż będzie tych 5 komentarzy ^^

      Usuń
    2. Ok, ok. :D To ja opublikuję na stronce. :p

      Usuń
  3. Super niezłe :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Cholerka...
    To jest swietne :-)
    To co pisze Gabi tez. :-*
    Nie moge sie doczekac kolejnych rozdzialow.
    Moj komentarz jest piaty bedzie nastrpna czesc?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha xD
      oj... nie, nie, nie. Jeszcze nie. Być będzie, ale komentarze od mnie się nie liczą :D

      Usuń
  5. strasznie fajny blog i super opowiadania ;* oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. NIE!
    Luna masz je wydać bo inaczej sama to zrobię!

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni