niedziela, 8 czerwca 2014

Ja i Draco. Rozdział 14.

Trochę trwało nim to napisałam.  Mam nadzieję, że Wam się spodoba. 5 komentarzy i kolejna część.
____________________
Marietta pojawiła się dopiero na śniadaniu.
- Gdzieś ty była?! - spytała się jej Cho siedząca między nami.
 - Powiem ci na numerologii. - powiedziała - A wy jak noc spędziłyście?
- Też się o tym dowiesz na numerologii. - powiedziała Cho.
Nałożyłam sobie budyniu, który uwielbiam od zawsze. Waniliowy jest najlepszy.
-Cześć dziewczyny! - przyszedł Marco.
-Hej. -powiedziałam nieco zmieszana. Głupio mi było po tym jak go ostatnio potraktowałam. Mam nadzieję, że nie ma mi tego za złe.
- Marietto, profesor Flitwick prosił mnie abym ci przekazał, że po śniadaniu masz się stawić w jego gabinecie. - zwrócił się do niej. Marietta momentalnie zbladła, a w jej oczach pojawił się strach i niepokój.
-Cholera...-wyszeptała- Tylko nie to. Na pewno mnie wywali!
W tym momencie zrobiło mi się strasznie przykro. Szkoda mi było Marie. Chyba po raz pierwszy odkąd się znamy.
-Mogłam tego nie robić! Po co on mnie namawiał! - zaczęła strasznie szybko i cicho mówić. Ledwo ją rozumiałam. Część słów odczytywałam z ruchów jej warg. Mój tata mi mówił, baa... Nawet napisał o tym artykuł w "Żonglerze". Jego tytuł brzmiał "Odczytywanie z ruchu warg- czy jest lepsze niż zwykła mowa?". Sama pomagałam mu zebrać materiały do niego. Uznaliśmy, że jest o wiele lepsze niż zwykła mowa, bo można w ten sposób sprawdzić czy ktoś kłamie, można się dogadać z trollami czy nawet z irlandzkimi krasnoludami.
Marietta zaczęła mówić trochę głośniej. Na tyle głośno, że ja i Cho spokojnie to słyszałyśmy. Zdawało się, że wpadła w trans. A może byłą zahipnotyzowana lub pod wpływem jakiegoś uroku? Jeśli nawet, to kto mógł to zrobić?
- Merlinie! Po co ja go słuchałam? Czemu to padło na mnie? - była strasznie zaniepokojona, ale po chwili w jej oczach pojawiła się iskierka nadziei- A może... To znak? Znak, że jestem wyjątkowa. Może On postawił przede mną to zadanie, bo wiedział, że bez względu na wszystko je wykonam? Bez względu tylko po to by mieć to co mi się należy.
Wypowiedziała ostatnie słowa i jej usta wygięły się w czymś co miało przypominać uśmiech. Wyglądało to strasznie.
-Kto?! Marie! O kogo Ci chodzi? Co masz wykonać? - wreszcie zauważyłam, że Cho wypytuje się jej o tego człowieka. Choć... Może nie jest człowiek?
 - Dowiesz się w swoim czasie. Jak każdy inny. - ponownie wygięła usta. Przerażenie i niepokój zeszły z jej twarzy. Pojawiło się zamiast tego zadowolenie i coś na kształt dumy, ale nie byłam pewna czy to na pewno było to. Może kiedyś odkryję, co pojawiło się na jej twarzy. 
Marietta nałożyła sobie jajecznicę. Zjadła ją w szybkim tempie.
- No to...  Ja już idę... Jak się potem zobaczymy to Ci, Cho opowiem co robiłam. - powiedziała i się od nas odwróciła. Wyszła z Wielkiej Sali z gracją i nie było po niej znać żadnego niepokoju.
- Luna, wiesz o czym ona mówiła? - zapytała sie mnie Cho- A raczej o kim?
- Nie mam pojęcia.  To było dziwne, ale i intrygujące,  nie sądzisz? - powiedziałam - Nie wydaje ci się, że ona wpadła jakby w trans?
- Może to tylko szok? 
- Nie wiem, ale się boję. 

***

-Już  koniec lekcji na dziś. Możecie się spakować i wyjść. Na następną lekcję macie przynieść referat o wojnie między mugolami, a czarodziejami.- powiedział profesor Binns. I znowu ta sama praca domowa. W sumie na lekcjach z Binnsem przerabialiśmy 10 tematów cały czas. Za każdym razem jest ta sama praca domowa. Chyba każdy mu oddaje to samo wypracowanie. No... Tylko Hermiona pisze cały czas nowe, ale ona za każdy razem dowiaduje się więcej na ten temat.
Wzięłam torbę i zamyślona zaczęłam wychodzić z sali. Nagle na coś wpadłam.
-Uważaj jak łazisz! - usłyszałam. Był to męski nieco zachrypnięty głos. Jego właściciel się odwrócił. Był to podobny do goryla Ślizgon. Jeśli się nie mylę chodził do 7 klasy. Podobieństwo opierało się głównie na rozmiarze i posturze chłopaka. Gdyby chodził jeszcze bardziej zgarbiony, mógłby spokojnie sunąć swoimi wielkimi dłońmi po posadzce.
-Prze..-nie zdążyłam nawet dokończyć, a on ze złośliwie wyszczerzonymi kłami, przerwał mi. 
- Ooo... - niby powiedziane uroczym, niewinnym tonem, ale sarkazm łatwo było wyczuć- Kogo my tu mamy? Pomyluna.
Wyszczerzył jeszcze bardziej zęby. Ktoś stojący z tyłu mógłby domyślić się, że Ślizgon się uśmiechać. Z pewnością wystawały mu policzki.  Nie mogę powiedzieć, ale uśmiech miał uroczy. Jego białe zęby idealnie komponowały się z miedzianą cerą i ciemnobrązowymi włosami. W jego oczach tliły się radosne iskierki. Z twarzy był przystojny, ale do Draco mu wiele brakowało.
-Masz coś do niej, Rakoczy? - to był Draco. Jego głos był bardzo ostry i groźny. Stał za moimi plecami. Wiedziałam to bez odwracania się.
- Nie. - powiedział z delikatną nutą lęku. To dziwne... Ale jak 17-latek może czuć taki lęk przed kimś młodszym?
Draco stanął przede mną. Wydawał się strasznie delikatny i łatwy do urażenia. Jego wysoki wzrost, chudość i blada cera potrafiły faktycznie człowieka zmylić, pozorowały jego niewinność i słabość. Gdyby ktoś go zobaczył w tamtej chwili, stwierdziłby, że z takim gorylem, jak ten Rakoczy nie dałby rady, ale... Jednak było inaczej. On daje sobie z nim radę. Nawet nie wiem jakim cudem. Może to jego siła inteligencji?
A może to wpływy jego ojca? Znów odezwał się ten głos. Przecież to bardziej prawdopodobne.
Znajomość czarnej magii też...
-Ale na pewno? -zapytał Draco. Rakoczy zrobił krok w tył.
- Nic jej nie zrobiłem. I nie zrobię! Chciałem tylko jej zwrócić uwagę, bo we mnie weszła. - powiedział.
- Jesteś tego pewien? - Draco coś wiedział, ale chciał usłyszeć to z najbardziej wiarygodnego źródła. Starszy ze Ślizgonów zesztywniał. Coś przykuło jego wzrok. Był przerażony. Tego przerażenia nie spowodował Draco. Szybko odwróciłam głowę w tamtą stronę. Stała tam Marietta jej wzrok miotał błyskawice, a w ręku trzymała różdżkę. Draco jakby wiedział, co ona zamierza zrobić  szybko chwycił swoją różdżkę.
- T-to ona mi kazała - wydukał Rakoczy. Jego słowa były ostatnimi, które spokojnie zarejestrowałam. Reszta działa się szybko. Za szybko.

9 komentarzy:

  1. Kurde, niezła akcja xD Aż się chce czytać i czytać xD
    Super, dawaj nexta szybko, ja swój też już piszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W następnej części będzie ciekawiej :D

      Usuń
  2. Super!
    Szkoda, ze takie krótkie.
    To co będzie z tym rozdziałem z punktu widzenia Draco?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobre pytanie. Podpisuję się: co z rozdziałem oczami Draco?

      Usuń
    2. Będzie, będzie. Tylko nie wiem czy jak skończę pisać następny rozdział czy za niedługo, bo to w sumie bonus.

      Usuń
  3. Czekam na kolejną część! Boże, to jest świetne! Nie mogę przestać czytać, szkoda, że takie krótkie :(

    http://poetyckie-przemyslenia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne :D Jejku, przypomniałem sobie Pottera, a nie czytałem tego od jakichś trzech lat ^_^

    OdpowiedzUsuń
  5. Super ^^
    zajewdwabiste normalnie, ciekawe co będzie potem?

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ;D
    Podejrzewam,że ta Marietta została opanowana przez Voldemorta O_o
    Trochę mi jej...chociaż nie.
    DOBRZE JEJ TAK! HAHA!
    Matko! Co to było?! Już się zamykam i idę czytać =]

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni