niedziela, 12 października 2014

"Ja i Draco" Rozdział 18.

Hej! Dziękuję za wszystkie komentarze pod tamtym postem.
Jak zauważyliście powstała zakładka Myślodsiewnia. Zapraszam Was serdecznie do korzystania z niej! Nową-starą zakładką jest też  Mapa Hunctowów, którą znaliście pod nazwą "Imaginy".  Teraz wydaje nam się, że jest bardziej przejrzysta.
Mam nadzieję, że rozdział się Wam wszystkim spodoba.

Rozdział dedykuję  Assarii Cleto, która dzielnie na niego czekała.
_____________
          Skończyłam już lekcje. Nie miałam ich mało. Bez Cho ciężko mi się odrabiało, ale udało się zrobić to dość szybko. Na naszym stoliku leżała sterta moich książek i zapisanych pergaminów. Na fotelu, na którym zwykle siedziała moja przyjaciółka, położyłam torbę. Bez niej było nudno i smutno. Smutek był nie tylko spowodowany jej wypadkiem, ale zdradą mojego ukochanego. Czytałam po raz kolejny liścik od Draco.  Zaproponował mi spotkanie. Nie miałam pojęcia czy iść tam, czy nie. Była 16, więc mogłam jeszcze pójść do Cho i się poradzić. Pewnie udałoby mi się zdążyć na spotkanie.
          Spakowałam wszystkie książki do torby i poszłam odnieść je do dormitorium. Niepotrzebne książki i czyste pergaminu wrzuciłam do kufra, stojącego u nóg mojego łoża. Spojrzałam na łóżko Cho. Było puste. Miało takiego pozostać jeszcze przez jedną noc. Jutro miała wyjść ze skrzydła szpitalnego. Usiadłam na moim łóżku i popatrzyłam na zegarek. Wskazywał 16.05. Zdecydowałam, że pójdę do Cho. Może będzie umiała mi pomóc. W głębi duszy chciałam się z nim spotkać.
          Weszłam do skrzydła szpitalnego. Leżała w nim tylko Cho.
- O! Jak dobrze, że jesteś! - krzyknęła na mój widok. - Umierałam tu z nudów.
- Wierzę. - odpowiedziałam uśmiechając się delikatnie. Podeszłam do jej łóżka i usiadłam na stołeczku.
- Wyglądasz o niebo lepiej. - uśmiechnęła się. - Przespałaś się trochę w dzień?
- Nie. Uczesałam włosy i twarz obmyłam.
- Podziałało trochę, ale dalej widać, że płakałaś. - usiadła na łóżku. - Opowiadaj co się działo u ciebie na lekcjach.
- Nic szczególnego. Na transmutacji siedziałam grzecznie. - uśmiechnęłam się. - Znaczy się... Rozmyślałam o tym wszystkim, co się dzieje. McGonagall mi się jakoś dziwnie przyglądała, a na przerwie udało mi się podsłuchać jej rozmowę i Flitwicka.
- O czym mówili? - wyprostowała się natychmiast. - Nie zauważyli cię?
- Nie... Wychodziłam z łazienki Jęczącej Marty.
- Chodzisz tam jeszcze? Przecież ona ciebie zawsze obraża. - Cho przekręciła oczami.
- Tak, tak, ale była po drodze, bo szłam do lochów.
- Ach tak! Eliksiry miałaś! - zaśmiała się. - Jak było?
- Nie było tak źle. Nie odzywał się do mnie ani Very. Tylko półgodziny przed dzwonkiem uznał, że źle zrobiłam wywar i kazał mi go poprawiać.
- Udało ci?
- Nie miałam zamiaru go poprawiać. Robiłam dalej i wyszedł mi idealny. - wyjaśniłam. -  Dostałam trójkę, a Vera zaczęła się z nim kłócić.
- Szlaban dostała?
- I wypracowanie.
Cho pokręciła głową. Zaczęła mi się przyglądać. Czemu oni wszyscy się tak na mnie patrzyli?
- Martwi cię coś, tak? - zapytała z troską w głosie.
- Tak. Mam problem. Nie jest za poważny...
- Ale jednak jest.
- Dokładnie. Nie wiem czy mam pójść na spotkanie z Draco czy nie. - wyznałam. - Wiesz, jak się teraz czuję, przez to co mi zrobił.
- Co ona zrobiła. - poprawiła mnie Cho. - Nie obwiniaj go za to. Idź na to spotkanie i mu powiedz o swoich uczuciach.
- To mnie strasznie boli. Nie wiem czy łatwo będzie mi z nim rozmawiać. - wyjaśniłam.
- Dobra, dobra... O której mieliście się spotkać? - zapytała - Przed spotkaniem powinnaś jeszcze raz uczesać włosy i obmyć twarz.  Z przemęczonymi oczami i tak już nic nie zrobisz.
- Zaproponował 17. - powiedziałam. Obie spojrzałyśmy na zegarek. Było pięć po 17.
- Hmm... - zamilkła, by móc się zastanowić jak mi pomóc i co zrobić. Nie przeszkadzałam jej. Zaczęło mi się robić smutno.
          Milczała jeszcze minutę.
- Wiem! - krzyknęła. - Musisz napisać do niego list. Już nie zdążysz się ogarnąć.
- A co w tym liście napisać?
- Zaproponuj spotkanie. - popatrzyła na mnie. - Jutro. - dobitnie wypowiedziała ostatnie słowo.
- Wytłumaczę też czemu nie przyszłam.
- No to leć już. - zaczęła mnie poganiać. - Masz jeszcze dziś go wysłać.
- Idę, idę. - powiedziałam. - Pa, pa!
        Wyszłam ze skrzydła.
        Cho ma rację. Muszę się z nim spotkać. Obydwoje nie wytrzymamy bez siebie za długo. On już powoli pęka, a ja się jeszcze jakoś trzymam.
        Marzę o nim. O jego ustach, o jego ramionach. Chciałam się do niego przytulić, pocałować, rozczochrać mu włosy. Lubiłam jak się denerwował, gdy to robiłam. Jak brał mnie potem na ręce, bo wie, że się tego boję. Jak śmiał się, gdy zaczynałam piszczeć i błagałam, żeby mnie postawił.Och... Jak ja chcę żeby tak znowu było...
        Przechodziłam koło okna w korytarzu na czwartym piętrze. Było moim ulubiony oknem, bo pięknie ukazywało błonia i Zakazany Las. Można było dużo zobaczyć, bezkarnie przyglądać się innym i nikt stamtąd nie mógł mnie ujrzeć, byli za bardzo zajęci sobą, tym co jest tam, na dole. Jak zawsze wyjrzałam przez nie. Najbardziej moją uwagę przykuła dość duża grupka ludzi. Siedzieli pod drzewem nad jeziorem. Pod tym samym, pod którym miałam się spotkać z Draco. Zaintrygowali mnie, więc zaczęłam się im dokładniej przyglądać. Było już tak ciepło, że nikt nie nosił swetrów, więc niedziwne, że byli w koszulach. Chciałam wiedzieć z jakiego są domu. Przyjrzałam się ich koszulom. Dostrzegłam na nich zielone plamy w miejscu, w którym powinien być krawat.
            Ślizgoni...
        Automatycznie zaczęłam szukać bardzo jasnej czupryny. Po chwili go znalazłam. Siedział oparty o drzewo. Był mniej ruchliwy od wszystkich, chyba trochę przygaszony i zrezygnowany. Koło niego usiadła jakaś brunetka. Zdawało mi się, że go zagadywała, bo po jakimś czasie się trochę ożywił.
        Przymknęłam oczy. Lubiłam jak się tak ożywiał, gdy coś mówił, jak zwracało się na niego większą uwagę. Czasem zaczynał śmiesznie machać rękami.
        Otworzyłam je ponownie i ponownie się na nich spojrzałam. On i ta brunetka się przytulali. To bolało. Zaczęły mi lecieć łzy, ale dalej stałam przy oknie. Co chwila ocierałam oczy, żeby móc ich widzieć. Nie wiem po co się tam patrzyłam, chyba myślałam, że jakimś cudem ujrzę kim ona jest. Wstali wszyscy. Nawet Draco i ta dziewczyna. Chyba wracali do szkoły. Dalej przytuleni. Ślizgonka była o wiele niższa od niego. W Slytherynie była tylko jedna TAK niska osoba. Pansy...
        Odwróciłam od okna. Powinnam już dawno wrócić do dormitorium. Wzięłam się w garść, by wejść  bez płaczu chociaż do Pokoju Wspólnego. Udało mi się. Tu zaczęłam płakać, nikt nie zwrócił na mnie większej uwagi. Nie przeszkadzało mi to. Nie chciałam o tym mówić. Nie chciałam, żeby ktokolwiek rzucał mi spojrzenie pełne wyższości, mówiące "To było do przewidzenia! Nikt by się nią na poważnie nie zainteresował!".
        Weszłam do dormitorium. Rzuciłam się na łóżko. Przez dłuższy czas płakałam w poduszkę. Nie wiem jak w ciągu tego tygodnia mogłam wylać tyle łez. Co gorsze, przez jedną osobę. Bardzo ważną osobę. Boli mnie serce. Znowu. A może w dalszym ciągu?  Czemu to tak boli?
Luna, zaczęłam karcić się w duchu, Musisz wyjaśnić z nim tą sprawę. 
Ale to mnie tak boli.
Trudno! To się teraz nie liczy. Motywowałam się. Wstań, weź pergamin oraz pióro i zacznij pisać list, inaczej zaboli bardziej!
       Podeszłam do kufra. Zaczęłam w nim grzebać. Udało mi się znaleźć piórko i jakiś pergamin. Rozwinęłam, by sprawdzić, czy jest czysty. Przetarłam oczy To był ten list, od którego wszystko się zaczęło. Nie pamiętałam, co było w nim napisane, więc wzięłam się za jego czytanie.

Draconie!
 Mam pewne pytanie i żądam na nie szybkiej odpowiedzi.
Myślę, że się do mnie nie zrazisz  za to. Mianowicie: 
Co myślisz o pewnej Krukonce?
Jej imię pewnie znasz. Chodzi mi o Lunę Lovegood. 
Uważasz, że jest jakoś szczególnie interesująca? Albo chociaż ładna?
Lub nadawałaby się na partnerkę?
Interesuję się nią od dłuższego czasu, ale nie wiem czy warto. 
Pomożesz?
Twój przyjaciel z Domu Węża

        Pamiętam dobrze jak go Cho pisała, mimo że to było tak dawno. Ona też miała wtedy problem. Próbowałam jej pomóc. Jej pomysłem było napisanie tego listu. Och... Jaka szkoda, że się nie przydał. Ostatnim czasem całkowicie o nim zapomniałam. Chyba nie ma się czemu dziwić... Byłam nim tak zajęta...
        List schowałam do szafki i jakimś cudem znalazłam tam czysty pergamin.  Kucnęłam przy niej i zaczęłam pisać. Miałam mały problem z początkiem. Kiedy napisałam już, zaczęłam płakać. Szybko jednak przestałam, bo miałam wysłać ten list jeszcze dziś, a było już w pół do dziewiętnastej. Zmobilizowałam się i po dwudziestu minutach odłożyłam pióro. Ze łzami w oczach zaczęłam czytać.

Kochany Draco!
Przepraszam Cię, że nie zjawiłam się na naszym dzisiejszym spotkaniu. 
Strasznie się ucieszyłam, bo Cho się obudziła i chciałam z nią spędzić trochę czasu.
Stęskniłam się za nią.
Mam nadzieję, że się na mnie za to nie pogniewasz.
Możemy się spotkać jutro o 18 nad jeziorem pod Naszym Drzewem. 
 Masz rację. Coś mnie trapi. Opowiem Ci o tym jutro.
Odpisz mi lub odpowiedz jak najprędzej, proszę. 
Całuję 
Luna.

        Zwinęłam list w rulonik i poszłam do sowiarni. Długo się zastanawiałam nad wybraniem odpowiedniej sowy. Wybrałam niewielką, puchatą, szkolną sówkę. Była taka śmieszna. 
- Leć do Dracona Malfoya. - powiedziałam wypuszczając ją przez okno. 
Wiedziałam już o czym z nim porozmawiam.
____________________

Jeśli ktoś nie może skojarzyć akcji z tym pierwszym listem, to zapraszam do rozdziału czwartego. Nieważne, że zmieniłam jego treść. :p 
Klasycznie kolejny rozdział za 5 komentarzy.
CZYTASZ = KOMENTUJ

13 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział. :)
    Szkoda,że tak mało się skupiłaś na jej uczuciach, ale rozumiem, że bardziej istotne były te listy, tak?
    Mogłaby tego spotkania nie poproponować! Co ona robi?
    Podobał mi się moment jak pisałam o jego ożywieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Pisałam"? :D Chyba wkradła Ci się literóweczka :D
      Luna ma w tym spotkaniu pewien cel.
      Tak, te listy były istotne.

      Usuń
  2. Czemu nie jestem pierwsza?! ;-;
    No już trudno ;-;
    Rozdział super :D Albo.... Co to ma znaczyć,że ona się z nim jednak spotka?! Kto jej pozwolił?! A... Ty. W sumie racja... Kumam,miłość tak? Nigdy nie poczułam tego uczucia ;-; Dobra,bo się rozpisuję głupio ;-;
    Dziękuję,za dedykację :D Rozumiem,że to "dzielnie" jest aluzją do mojej odpowiedzi,kiedy pisałam,że nie jestem odważna? XD Wiem,że nie. Tylko ja mam taką wyobraźnię XD
    Kończę :*
    Papa! ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, że mi tyle na asku spamowałaś ;p

      Usuń
    2. Czyli dobrze wykonałam swoje zadanie :D
      Chociaż brakowało jednego koma to i tak wycyganiłam rozdział :D

      Usuń
    3. Nie brakowało :o
      Było 5 ;-;

      Usuń
    4. I ja miałam z matmy 5?! Jakaś nieogarnięta jestem :o (Ależ odkrycie ;-;)
      Pani chce mnie na konkursy matematyczne brać,a ja nie umiem odjąć od siedmiu pięć?! Żenada ;-; Wybaczysz mi?

      Usuń
    5. Wybaczę, wybaczę. :D
      Coś dużo komentarzy się zrobiło. XD

      Usuń
  3. Super rozdział. Kurde, muszę i ja coś wreszcie napisać >,< Czasem się czytało jak w tłumaczu Google, no ale nic. Zdarza się xD Czekam na next bo wiem że będzie co czytać xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Ona ma do niego niw isc! Po tym co jj zrobil
    A tak to super

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział był ok, Zgadzam się z pierwszym komentarzem, że brakowało mi jej odczuć oraz emocji ;((
    http://clarissa-jones-story.blogspot.com/
    http://life-is-brutal-now.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni