wtorek, 9 grudnia 2014

"Ja i Draco" Rozdział 19

          Mało tej nocy spałam albo tak mi się zdaje. Nie wiem nic, mam mętlik w głowie i jednocześnie pustkę. Mimo wszystko czuję, że  będzie lepiej.
Stałam nad umywalką i wpatrywałam się w swoje odbicie. Opuchnięte oczy, bladsza niż zawsze cera i usta bez uśmiechu. Cho miała rację. Wyglądam fatalnie. Zastanawiałam się, gdzie się podziała tam Luna. Ta sprzed tygodnia, miesiąca, roku... Niestety niedane mi wiedzieć.
Obmyłam się, ubrałam i szybko wyszłam z łazienki. Zbiegłam po schodach na śniadanie. W Wielkiej Sali zajęłam swoje miejsce. Dalej byłam smutna, ale przypomniałam sobie, że dziś Cho wychodzi ze Skrzydła Szpitalnego. To mnie nieco podniosło na duchu. Musiałam tylko wytrzymać w czasie lekcji, a potem mogłam już spokojnie spędzać czas z przyjaciółką.
Patrzyłam się na stół Slytherinu. Przyjrzałam się wszystkich Ślizgonom, zanim obdarzyłam spojrzeniem Draco, na którego pai tak patrzyłam się najdłużej. Badałam z daleka jak się zachowuje. Miał swoją maskę, ale czułam, że jest nieco zestresowany i przygaszony. Siedział, rozmawiał i udawał, jak najbardziej wyluzowanego. Rozmawiąjąc patrzył na wszystkich, prócz Pansy, która siedziała trzy miejsca dalej po przeciwnej stronie.
Gwar rozmów został zagłuszony przez szum skrzydeł. Wleciały sowy z listami. Podleciały do mnie dwie z nich. Jedna była od taty. Przysłał mi nowy numer Żonglera! Spojrzałam na drugą. Była mała i puchata. To ta, którą wysłałam do Draco! Odpisał! Odwiązałam ode jej nóżki niewielką karteczkę. Wysypałam na talerzyk kilka pestek dyni, by sowy je zjadły i zaczęłam czytać liścik.

Dziś wieczorem nie mogę. Obiecuję, że jutro się zjawię i będę na Ciebie czekał nawet wieczność
Kocham Cię, Luno.
Twój Draco.

Ucieszyłam się z tej wiadomości, choć nie powinnam. Nałożyłam sobie na talerz dużą porcję jajecznicy.
- Zjesz tyle? - usłyszałam śmiech. Nie był on szyderczy ani ironiczny, lecz po prostu życzliwy. 
- Cho! - krzyknęłam na całą Wielką Salę. Każdy na nas, a raczej na mnie patrzył. Cho się roześmiała jeszcze bardziej. Przez pobyt w skrzydle strasznie zmizerniała, ale dalej było widać iskierki radości w jej oczach.
- Jak się cieszę, że wyszłaś. - powiedziałam, gdy usiadła koło mnie. 
- I napisałaś do niego? - wyszeptała nakładając sobie na talerz naleśniki.
- Owszem. - odpowiedziałam z dumą. 
- Odpisał?
- Tak! Zgodził się! - wykrzyknęłam radośnie - Ale to dopiero jutro.
- Strasznie się cieszę! Na pewno wam się ułoży. 
- Też tak uważam. - delikatnie zmarkotniałam, bo przypomniał mi się mój plan. Nie powiem jej tego teraz. Dowie się o tym po spotkaniu. Spojrzałam na stół Ślizgonów. Draco się na mnie patrzył! Zapomniałam o moim planie i upajałam się tym, że na mnie patrzy. W jego oczach była czułość i nutka zmieszania. Słodko to wyglądało razem z delikatnym uśmiechem. Po chwili opuścił wzrok i zaczął się wpatrywać w swój kubek.
- Co masz pierwsze? - spytała Cho - Ja się będę męczyć w lochach.
-Obrona przed Czarną Magią. - westchnęłam zrezygnowana - Pierwsze zadanie na dziś: nie dostać szlabanu. 
- Ojć... U mnie będzie z tym ciężko. -zaśmiała się. Była dziś taka radosna! Chociaż ja się cieszę, gdy wychodzę ze skrzydła szpitalnego. Przez chwilę jadłyśmy w zupełnej ciszy. Żadnej z nas nie chciało się przerywać tej ciszy, bo była dość przyjemna. 
- Luna! Jakim cudem udało ci to wszystko zjeść? - roześmiała się Cho. Spojrzałam na mój talerz. Był pusty.
- Magia - zaśmiałam się - Muszę lecieć. Nie mogę się dziś zarwać szlabanu. 
- Pa - krzyknęła moja przyjaciółka. 
Wybiegłam z Wielkiej Sali w podskokach. Moja radość była wręcz nieadekwatna do tego co ma się wydarzyć. W głębi duszy czułam jeszcze do niego żal, ale nie tak wielki jak wcześniej. Jego zgoda, wyjście Cho ze skrzydła... To mnie tak uszczęśliwiło! Wreszcie się z nim spokojnie spotkam! Przytulę się do niego...
Nie! głos w mojej głowie dał mi o sobie znać. Nie będziesz się do niego przytulać! Ta radość jest chwilowa. Potem znowu będziesz przez niego cierpieć. Pamiętasz co ci w ostatnich dniach zrobił?
Przed oczami stanął mi obraz jak całował się z Pansy, przytulał ją...
Znowu byłam smutna, ale z tego spotkania w dalszym siągu się cieszyłam. Niestety muszę to zrobić. Tak będzie lepiej, przynajmniej dla niego.
Weszłam do klasy. Ropuchy jeszcze nie było, ale połowa uczniów siedziała na swoich miejscach. Nienawidziłam tej sali. W tym roku była najgorszą z możliwych. Już nawet wolałam zimne i mroczne lochy niż ten różowy pokoik. Wszystko było zbyt słodkie. Na ścianach wisiały talerze z kotkami. Klasa wyglądała dość tandetnie i nikt nie myślał, że uczy tu tak wredna osoba.
Do klasy weszła nasza tegoroczna nauczycielka, profesor Dolores Umbridge. Znienawidzona przez niemal wszystkich uczniów Hogwartu. Wyjątek stanowiła część Ślizgonów. Na pierwszy rzut mogła się wydać całkiem miła, ale było o wiele inaczej.
- Witajcie moi mili. - zapiszczała. - Zacznę od omówienia waszych ostatnich wypracowań. Nie wiem z czego korzystaliście, ale wyszło wam to fatalnie! Mieliście tylko wypisać z podręcznika sposoby na zabicie druzgotka! Oceny są bardzo słabe i nikt nie dostał nawet czwórki!
Zaczęła rozdawać wypracowania. Każdy był wkurzony oceną, jaką dostał, ale nikt odważył się odezwać. 
- Przecież powinienem dostać wyższą ocenę! - wreszcie ktoś się jej postawił. Było to Marco. 
- Na pewno? - zapytała uroczym głosikiem.
- Tak. Przecież wszystko z książki wypisałem. 
- Och, tak? - uśmiechnęła się słodko, ale jednak złośliwie - Nie ma tu jednej, ale ważnej rzeczy.
- Jakiej? - zapytał, a ona zaczęła głosić mowę o kolejnym sposobie. Ja w tym czasie szukałam go w podręczniku. 
- Nie ma go w książce. - powiedziałam.
- No to było szukać też w innych źródłach, a nie tylko w podręczniku.
Zdenerwowałam się nie na żarty. 
- Sama pani kazała korzystać tylko z podręcznika, bo przecież najważniejsze są podstawy! - krzyknęłam.
- Obydwoje macie u mnie szlaban! Szczegóły omówimy po lekcji. - powiedziała niewinnym głosikiem - Ravenvlaw traci 50 punktów!
Przez resztę lekcji siedziałam cicho. Nie chciałam stracić większej ilości punktów. Marco zmarkotniał bardziej ode mnie. Każdy notował w ciszy, jakby się jej bał. Myślałam nad spotkaniem z Draco. Co mu powiem, jak to zrobię... Teraz ta wizja nie była tak radosna jak wcześniej. Przecież on może mi tego nie wybaczyć! Choć może zrozumie, jeśli mu powiem, że chcę żeby był szczęśliwy.
Radość, która towarzyszyła mi przy śniadaniu zaczęła umykać wraz z pojawieniem się wspomnień. Choć było to kilka złych wspomnień,to od nich mój dzień zaczął się psuć. Nie będę mogła zapomnieć szczęścia jakie mi dał. Naszych pocałunków... Tego jak mnie przytulałam... Lubiłam jak mówił o swoich planach na przyszłość. Uwzględniał w nich mnie, zastanawiał się jak będą wyglądać nasze dzieci i dziwił się, że nie mam żadnych planów. 
- Moi drodzy, lekcja się skończyła. - oznajmiła z radością. - Możecie wyjść.
Spakowałam książki do torby i stanęłam obok Marco. Jego mina wskazywała na to, że ma ochotę się z nią dalej kłócić.
- Wasze zachowanie jest skandaliczne! - zaczęła piszczeć. - Wytykać profesorowi błąd, tylko po to, by mieć lepszą ocenę! To jest niegodne czarodzieja! 
Przerwała i podeszła do jednego ze swoich talerzyków. Zaczęła coś do niego mówić. Po chwili wróciła do biurka. 
- Tak zachowywać może się jakiś mugol bądź szlama, a nie czarodziej czystej krwi! - krzyknęła - Wasz szlaban zaczyna się w poniedziałek i kończy w następny piątek. Macie być u mnie codziennie o 17. Zrozumiano?
- Tak jest... - mruknęliśmy. 
- Możecie wyjść. 

_________

Nie wiem, czy czekaliście na ten rozdział, ale jeśli tak to: Pojawił się długo oczekiwany rozdział 19. Za 5 komentarzy będzie następny. Piszcie jak Wam się podoba. :D
Jak chcielibyście być informowani o nowych rozdziałach to napiszcie w komentarzu i dodajcie linki do Waszych blogów. Możecie też napisać w Myślodsiewni.
Dziękujemy za przekroczenia 7000 tysięcy! 

10 komentarzy:

  1. Trochę krótki, ale fajny. Czekam na następny i na rozwój akcji. I wiadomo co Lunie chodzi po głowie. No, ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo miałbyś krótki, żeby odpoczęli od tych moich długich :D

      Usuń
  2. Piękny :D Luna i Draco <3 fajne połączenie :D
    Mogłabyś mnie informować o kolejnych rozdziałach? :)
    tonie-wariactwo-ani-glupota-to-milosc.blogspot.com
    A przy okazji zapraszam na mój nowy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cholercia.... Powinnam czytać lekturę na jutro.... Chrzanić to! Czytam rozdział! :D
    Kasiu.... Czy ty chcesz oberwać od spokojnej i grzecznej Yuri Cruciatusem?! Co ona chce zrobić na tej randce z Draco?! Ass chce już wiedzieć! >.<
    A Draco też ode mnie oberwie ^^ Tak dla przypomnienia ^^
    Nie no nie patrz się tak na mnie! Umbridge też! Tyle, że Avadą :*
    Co? Mam nie bić twoich bohaterów? Ale... Okej ;-;
    Dobra, dobra zmykam bo babcia się skarży, że lektury na jutro nie czytam xD
    Czekam na kolejny! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi bardzo podobał sie ten rozdział choć liczyłam na coś innego. A na następny wpis czekam z utensknieniem.

    OdpowiedzUsuń
  5. fajneee <3333333333
    ale szkoda że takie krutkie :((((((((((((((((

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, hej, już jestem! Tak, tak wiem, że jestem Panna Spóźnialska. Mam nadzieję, że mi wybaczycie to "nieznaczne" spóźnionko. Ale przejdźmy do rzeczy! Evenstar, skup się! :D Gadam sama do siebie - to u mnie normalne. :D
    1. Uwielbiam Wasz styl pisania. Barwny, ciekawy, we wszystkich kolorach tęczy po prostu. Rozdział jak zwykle bardzo mnie wciągnął, zostawiłyście na końcu taki mały niedosyt. I za to macie duży + ode mnie. Ale po prostu umieram z ciekawości, co będzie dalej! Błagam, napiszcie coś szybko! :*
    2. Ani jednej (o ile się nie mylę) większej literówki. Jak Wy to robicie? No proszę Was, nie da się pisać tak bezbłędnie (przynajmniej ja nie potrafię).
    3. Draco i Luna. To było takie słodkie, jak on zmieszany patrzył na nią przez stół. Kocham postać Draco, jest w Waszym opowiadaniu taki słooodki. :) Myślę, że żałuje tego co zrobił. Liczę na to, że wszystko sobie z Luną wyjaśnią.
    4. Bardzo podobały mi się wspomnienia Luny z ich najpiękniejszych chwil. Jak Draco snuł plany na przyszłość - soo romantic. ;*
    5. Ale Umbridge. Ummm... Nienawidzę tej kobiety! Ale w każdym opowiadaniu ważny jest czarny charakter. A Wasz czarny charakter - jest doskonały, choć sama Umbridge raczej jest różowa. :D Ropucha jedna... Jak mogła dać szlaban Lunie?! Och... :D
    6. I wreszcie Cho. Radosna, szczera, uśmiechnięta, a przede wszystkim ZDROWA Cho. Lubię jej postać, naprawdę. Uważam, że jest cudowną przyjaciółką.
    Piszcie szybko, czekam z niecierpliwością na nn. :D Trochu się rozpisałam, ale to dlatego, że Wasze opowiadanie jest - CUDOWNE! :*
    Evenstar ;*
    Wpadajcie przy czasie:
    http://hogwart-naszymi-oczami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za ten miły komentarz :-D
      Sama nie wiem jak to zrobiłam, że nie ma literówki.
      Draco jeszcze myśli, że Luna się z nim nie spotyka, bo ma zbyt dużo zajęć.

      Usuń
  7. Co tak krótko?
    Ale rozdział jest spoko. Ciekawe co będzie na tym szlabanie...

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni