wtorek, 20 stycznia 2015

"Ja i Draco" Rozdział 20

-Luna! Chodź tutaj! - krzyknęła Cho, gdy próbowałam wymknąć się z domitorium. Ściślej mówiąc, chciałam przed nią uciec. Dziś była wyjątkowo przerażająca. Moja przyjaciółka szykowała mnie na spotkanie z Draco, bo...
- To spotkanie  będzie inne. To będzie bardzo ważne wydarzenie dla waszego związku. - powtarzała to co dziesięć minut. Jej zdaniem powinnam wyglądać jak księżniczka, bo mamy się pogodzić.
Jasne, myślałam, ja się z nim tak łatwo nie pogodzę. Jeszcze nie znasz mojego planu.
- Cho! Wyluzuj! - byłam gotowa klęczeć przed nią na kolanach.
- Co ty na to? - zamachała mi przed jasnoróżową spódniczką, olewając moje protesty.
- Błagam! - nienawidziłam tej spódnicy. Cho o tym dobrze wiedziała, ale wzięłam ją ze względu na nią. Kiedyś ją jej pożyczę. Byłam już bardziej skłonna założyć...
- Załóż tą niebieską sukienkę. - chyba mi czyta w myślach. - Obiecałaś mi! Przecież wiesz jak ślicznie w niej wyglądasz! Gdzieś tu była.
           Miałam chwilę spokoju. Na szczęście zaledwie dwie minuty temu schowałam ją do kufra. Póki co, Cho szukała jej po całym pokoju. Potrwało to pięć minut, a ja tymczasem próbowałam znowu uciec z sypialni. Chwyciłam za klamkę, nacisnęłam ją... A niech to! Cho zaczarowała drzwi!
- Wiedziałam, że będziesz znów próbowała. - powiedziała z satysfakcją i powróciła do szukania sukienki. W końcu zrezygnowana przywołała ją zaklęciem.
- Wbijaj w to cudeńko. - uśmiechnęła się.
- Ale to zwykłe spotkanie, a ta kiecka jest za elegancka.
- Draco poprosił o przełożenie tej RANDKI, bo chciał stworzyć coś romantycznego i dlatego ta sukienka jest idealna na tę okazję.
-  Ale... - liczyłam, że wpadnie mi coś do głowy.
- Żadnego ale! Będziesz wyglądać jak księżniczka!
           To mnie zatkało. Poddałam się. Cho uśmiechnęła się z satysfakcją i podała mi sukienkę. Zrobiłam krok w stronę łazienki i stanęłam jak wryta. Wpatrywałam się tępo w przestrzeń. Przypomniałam sobie ten dzień. Przypomniałam sobie, coś o czym nikomu nie powiedziałam, nawet Cho.
- Luna! Co się dzieje? - Cho była zaniepokojona.
- Cicho. - szepnęłam. Do dziś nie wiem czy to usłyszała.
           Przed oczami miałam Pansy i Mandy, gdy stały na szczycie wieży astronomicznej. Słyszałam jej sztucznie słodki głos. Ostrzegała mnie przed nim, przed Draco. Zaczęłam sobie przypominać, co mi wtedy powiedziała. Mówiła, że będę dla niego nic nieznaczącą zabawką. Mówiła, że on złamie mi serce. Miała rację... Mogłam jej posłuchać. Może by było inaczej i nie zrzuciłyby mnie ze schodów? Choć z drugiej kto by ich w takiej sytuacji posłuchał?
- Luna?
- Tam... Wtedy... - zaczęłam niepewnie. Cho wzięła mnie za rękę i posadziła na łóżku.
- Opanuj się. Oddychaj głęboko. Wdech i wydech. - powiedziała. Zaczęłam postępować według jej instrukcji.
           Rozejrzałam się po pokoju. Siedziałam na łóżku Cho, ponieważ moje było zawalone ubraniami. Na środku pokoju leżała moja sukienka, którą pewnie wypuściłam z rąk.  Padmy nie było w pokoju, bo wyszła gdzieś z Chambers, która zajęła łóżko Marietty.
           Po kilku takich wdechach byłam opanowana, ale zanim zaczęłam mówić co mi się przypomniało, wzięłam ostatni głęboki wdech.
- Pamiętasz ten mój wypadek, kiedy spadłam ze schodów sowiarni?
- Tak. - kiwnęła głową.
- Tam była Pansy i Mandy.
- To one cie zepchnęły? - Cho była przerażona.
- To też, ale nie to o chodzi!
- Luna! Pójdziesz z tym do Flitwicka. - zaczęła mówić jak Hermiona.
- Dobrze, dobrze. Zrobię to jutro! - obiecałam. - Powiedziały, że dla niego będę zabawką i że złamie mi serce. Miały rację...
-Luna! Nie wolno ci tak myśleć! - skarciła mnie. - Sama powiedziałaś, że to ona się na niego rzuciła!
- Ale on to odwzajemnił!
- Mógł was pomylić.- obie dobrze wiedziałyśmy, że pomylenia mnie i Mopsicy było nierealne. - I dlatego macie się spotkać, żeby sobie wszystko wyjaśnić.
Sukienka dalej leżała na środku pokoju.
- To ja pójdę się ubrać. - podniosłam sukienkę z podłogi i poszłam do łazienki.
- Wiesz co mu powiesz? - zapytała gdy wchodziłam do łazienki.
No właśnie... Co miałam mu powiedzieć?
- Za chwilę coś wymyślę. - zamknęłam drzwi. Zaczęłam się rozbierać.
Hmm... Takiej złej figury to ja nie mam... Przeglądałam się w lustrze. Mój wzrok przykuł jeden, niby nieistotny szczegół. Łańcuszek, który dostałam od Draco. Odkąd mi go dał nigdy go nie ściągnęłam. Do teraz... Miałam go mu oddać i nigdy więcej nie założyć.
Niech go da Pansy, przemknęło mi przez głowę.
           Cały czas nie wiedziałam, co mu powiem. Po dłuższym namyśle zdecydowałam się na coś "oklepanego". Przyrzekłam sobie, że w czasie tego spotkania postaram się nie dramatyzować i być spokojna.
           Założyłam sukienkę i wróciłam do pokoju.
- No! - Cho klasnęła - Wyglądasz cudownie! Jak księżniczka. Jeszcze tylko jakąś fryzurą zrobimy i będziesz gotowa.
           Moja przyjaciółka zaczęła mi się bacznie przyglądać.
- Wiem! Zrobię ci warkocza! -krzyknęła z radością - Siadaj!
           Posłusznie wykonałam jej polecenie. 
        Cho chyba cieszyła się na myśl o tym spotkaniu bardziej niż ja. Pewnie, dlatego że myślała, że się pogodzimy, ale ja miałam inny zamiar.
- Jakie masz plany na dziś? - zapytałam.
- Jeszcze nie wiem. - powiedziała - Raczej odrobię lekcje, a potem może pójdę do biblioteki.
- Po spotkaniu będę cię tam szukać.
- Ta randka się tak szybko nie skończy. Przynajmniej Draco tak mówi. - uśmiechnęła się.
Przecież on mnie nie zatrzyma jak będę sobie chciała pójść, pomyślałam.
- Gotowe! - powiedziała.
- Już? Tak szybko?
- Owszem!  Teraz leć do Draco. - wypchnęła mnie z pokoju. Przeszłam przez Pokój Wspólny. Wzbudziłam niemałe zainteresowanie. Każdy się na mnie patrzył. Część osób miało otwartą buzię. To chyba znaczyło, że dobrze wyglądałam.
      Nie spieszyłam się. Po jakiś dziesięciu minutach wyszłam z zamku. Z racji, że była sobota zdecydowaliśmy, że spotkanie odbędzie się wcześniej. Spojrzałam w stronę drzewa nad jeziorem. Już tam był. Moje serce zaczęło bić szybciej. Myślałam, że mi ono ucieknie prosto w jego ramiona. Obrócił się w moją stronę i z olśniewającym uśmiechem mi pomachał. Odmachałam mu i zaczęłam iść szybciej w jego stronę. Sama nie wiem po co. Byłam już blisko drzewa, gdy Draco do mnie podbiegł. Złapał mnie w talii i zaczął całować.
      Wtedy mi tylko tego brakowało! Choć pocałunek był cudowny, to jednak wyprowadził mnie w równowagi.
       Jak on śmiał mnie całować? Wcześniej pocałował Pansy, a teraz mnie! Czy on myślał, że prze to mu odpuszczę? Na pewno nie... Nie będzie mnie więcej całował! 
     Choć z drugiej strony robi to tak cudownie... Był w tym najlepszy! Chciałam się go całować godzinami! Chyba był do tego stworzony! Jego pocałunki kojarzyły mi się z miodowym budyniem! Gdy mnie całował, czułam się jak w niebie. Uwielbiałam jak to robił! 
       Wtedy poczułam, że nieważne co by mi zrobił i tak będę go kochała. Może jednak wyjaśnię to sobie z nim? Przecież go kocham! 
Ale on ciebie nie, szepnął mi głosik w głowie. 
Skąd wiesz?
Gdyby cię kochał nie pocałowałby jej! Musisz z nim zerwać! Nie bądź dłużej jego zabawką albo on ciebie zostawi. 
- Bardzo mi się podobało nasze wtorkowe spotkanie. - powiedział. Oniemiałam. Przecież we wtorek na moich oczach całował się z Pansy. 
- Mi też -wydukałam. Dokładnie mi się przyjrzał. 
- Pięknie wyglądasz. Jak księżniczka. 
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - Cho mnie tak wystroiła. 
- O, właśnie! Jak się ona czuje? 
- Dobrze. Zdążyła mnie już nieźle nastraszyć. - powiedziałam. Przytulił mnie, a ja zaczęłam tonąć w jego ramionach.
- Kocham cię i nigdy nie przestanę. - wyszeptał w moje włosy, a potem złożył na nich delikatne pocałunki. Kilka kosmyków włosów wypadło mi z warkocza. Spojrzałam na Draco, a wtedy starania Cho poszły na marne. 
- Przepraszam. - zrobił minę aniołka. - Wolę jak masz rozpuszczone włosy. 
Zaśmiałam się. I jak ja miałam z nim zerwać? Niestety musiałam to zrobić. 
- Draco... - zaczęłam. 
- Tak, księżniczko? 
- Bardzo cię przepraszam, ale nasz związek nie ma już sensu. Myślę, że nie dogadujemy się tak jak dawniej, wychodzi jakaś różnica charakterów. - kłamałam. - I przestaję do ciebie czuć to co czułam. Przykro mi.
       Jak ja nienawidzę kłamać! W tym zdaniu tylko jedno było prawdziwe, że mi przykro, reszta to były kłamstwa. Miałam nadzieję, że nie wyczuł, że kłamię. Całe to zdanie wyrzuciłam na jednym tchu.
- Luna, kochanie, może uda nam się to jeszcze naprawić. - był zrozpaczony. - Błagam cię. Postaram się zmienić! 
- Draco, nie. To nic nie da. Wiem, co czuję. Znajdziesz sobie inną, która będzie w stanie cię uszczęśliwić bardziej niż ja.  - powiedziałam. Zachciało mi się płakać. Odwróciłam się, żeby wrócić do zamku. Chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się.
- Drugiej tak cudownej jak ty nie ma. Jesteś pewna, że do mnie nic czujesz? - w jego oczach był ból. Nie mogłam w nie patrzeć. Zraniłam go i okłamałam, świetnie! 
- Tak, Malfoy. - powiedziałam. - A teraz puść mnie. Chcę wrócić do mojej wieży. Jutro ci oddam twoje rzeczy. 
- Nie musisz ich oddawać. Teraz są już twoje.
- Nie są.
       Zaczęłam iść. Nie zatrzymywał mnie już więcej. Szkoda, ale z drugiej strony to dobrze. Mogłam już nie wytrzymać i popłakać na jego oczach, a wtedy zobaczyłby, że tak na prawdę tego nie chcę. Może by mnie wyśmiał i sam zerwał? 
       Starałam się jak najszybciej wrócić do wieży. Nie miałam ochoty na spędzanie czasu z innymi. W końcu dotarłam do drzwi mojej wieży Krukonów. Prawie krzyknęłam, kiedy niespodziewanie się otworzyły.
- Luna! Jednak nie muszę cię szukać. - powiedziałam Melanie. - Profesor Flitwick kazał mi przekazać, że o jutro po szesnastej masz się stawić u niego w gabinecie. Chce z tobą o czymś porozmawiać. 
- Dobra, dzięki. - powiedziałam. - Widziałaś gdzie Cho?
- Chyba gdzieś wyszła, ale nie jestem pewna. 
- Dzięki. - weszłam do pokoju wspólnego, a stamtąd do mojego dormitorium. Ściągnęłam sukienkę i ubrałam się w luźniejsze rzeczy. 
       Zaczęłam płakać. Dlaczego to zrobiłam? Pewnie teraz mnie nienawidzi! Na pewno już do mnie nic nie czuje! Zraniłam go! Jakbym nie mogła porozmawiać! 
       Przypomniałam sobie jego oczy. Szare i zrozpaczone. Jakby zasnute mgłą. Ból, jaki w nich było widać, był niedopisania. Nigdy nie widziałam tak smutnych, a jednocześnie pięknych oczu. Jak mogłam do tego dopuścić?! Jestem okropnym człowiekiem. Nieważne, że pocałował Pansy i ją przytulił. Dalej go kochałam, a to co zrobił, nie miało już znaczenia. Powinnam mu powiedzieć, że to nieporozumienie. Może by mi wybaczył... 


________
Jest już rozdział 20! Zdaje mi się, że coś go różni od pozostałych.
Fragment przygotowywań do spotkania wymyśliłam razem z Gabi. Pisząc ten fragment dobrze się bawiłam.
Dla skojarzenia niektórych sytuacji:
Rozdział 9  - wypadek Luny
Rozdział 13 - Luna dostaje od Dracona łańcuszek.
Kolejny rozdział będzie za 5 komentarzy :)

7 komentarzy:

  1. Bardzo fajny rozdział :)
    Bardzo ładnie opisalaś emocje Luny. Zdaje mi się, że nie powinna zrywać z Draco.
    I dlaczego twierdzi, że to spotkanie było?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zerwała z nim ;__;
    Kurde, myślałam że to jakaś kolacja będzie, rozmowa jakaś dłuższa chociaż.
    I miałam cichą nadzieję, że Luna wybuchnie i wygarnie mu to, co zrobił z Pansy ;_;
    Rozdział mi się podoba, oczywiście. Bardzo emocjonalny i wgl. Czekamy na następny (Ciekawe czy pojawi się wcześniej niż mój)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!!!!!!
    należało mu się za to co jej zrobił

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie :D Jednak z nim zerwała... Należało mu się, za to wszystko co jej zrobił!
    wolfs-queen.blogspot.com
    Zapraszam do siebie na nowiutki blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Siema :-D
    Jestem pierwszy raz na twoim blogu :-)
    Jak na razie przeczytałam tylko całe opowiadanie "Draco i ja"
    Jest naprawdę ciekawe
    Na początku te nagłe wyznanie Draco było nienaturalne, ale ogólnie nie było źle
    Draco taki słodki, uroczy i kochany <3
    Zazdroszczę :3
    Jednak widzę dużo błędów. Brakujące litery, ucięte zdania...
    Radziłabym na tym popracować, bo są dosyć częste i nie do niezauważenia
    Co do treści
    Na początku myślałam, że może Pansy rzuciła na Malfoya Imperio, ale teraz się okazuje, że on zamiast tej lafiryndy widział Lunę...
    Naprawdę fajnie wymyślone
    Szczerze mówiąc nie czytałam jeszcze opowiadania, gdzie Luna jest z Draco, a Harry z Cho. I nigdy nie czytałam bloga na którym było tyle Cho. Ale to wszystko fajnie się komponuje.
    Bloga dodaję do obserwowanych
    Spodziewajcie się ode mnie komentarzy do każdego kolejnego posta.
    Wezmę się za czytania reszty opowiadań

    Zapraszam też do mnie, chociaż nie piszę o HP, może wam się spodoba :-*
    itsmylife-dontyouforget.blogspot.com
    Pozdrawiam
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Początkowe rozdziały są dość niedopracowane, a tamto wyznanie Draco to kompletny nie wypał, bo chciałam, żeby już byli razem i żeby się jakoś rozkręciło.

      Usuń
    2. I ja dziękuję ;) Mam nadzieję, że moje opowiadanie też przypadnie ci do gustu.
      A na Twojego bloga chętnie zajrzę

      Usuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni