niedziela, 8 marca 2015

"Ja i Draco" Rozdział 22

Ten rozdział dedykuję Black Rose, 
ponieważ  zmotywowała mnie do pisania, 
choć wiem, że to wyszło to przypadkiem

~*~


Cho stała przy jednym z regałów z książkami. Szukała jakiejś książki z zaklęciami. Nie miałyśmy pojęcia jakiej. Spędziłyśmy tu już kilka godzin.
- Po co ci ona? - spytałam się.
- Po prostu potrzebna... - była odwrócona do mnie tyłem - Dalej tego nie rozumiem...
- Mówiłam ci, że to gnębi wtryski! - powiedziałam - Tylko pewnie jakieś zmutowane. Czy tam ich kuzyni, którzy mają usypiający jad. Nie pamiętam jak się nazywali. Chyba senn...
- Nie o tym mówię! - Cho nie dała mi dokończyć. Dziś, co chwila zmieniała temat, a ja się przy tym gubiłam.
- A o czym?
- O tym, że z nim zerwałaś! - prawie krzyknęła.
Nie powiedziałam jej jeszcze, że wspomniał o naszym wtorkowym spotkaniu. Wczoraj nie miałam już sił. Płakanie było strasznie męczące. Ba, nawet zapomniałam, że coś takiego mówił. Byłam zbyt zajęta jęczeniem jak go zraniłam. Chociaż, teraz było trochę lepiej. Miałam jakieś zajęcie. Nie myślałam cały czas o nim. Obecnie siedziałam z Cho w bibliotece i pomagałam jej. Moim zadaniem było mentalne wspieranie, nie przeszkadzanie i zabawianie rozmową. Nic nadzwyczajnego! Czasem odkładałam jakieś nie potrzebne. Przy okazji mogłam odrobić pracę domową na transmutację. Było naprawdę przyjemnie.
- Cho, a ty jakbyś zareagowała, gdyby ci ktoś zaczął opowiadać o spotkaniu, którego właściwie nie było? 
- Co?! - krzyknęła.
- Draco zaczął mi mówić, jak mu się podobało wtorkowe nasze spotkanie! A przecież wtedy lizał się z Pansy!- też podniosłam głos.
- No właśnie... Dlaczego to powiedział?
- Skąd mam wiedzieć? - odpowiedziałam. - Może chciał ze mnie idiotkę zrobić?
Z za regałów wyłoniła się pani Pince.
- Skoro nie potraficie się zachowywać cicho, to się stąd wynoście! - syknęła, by po chwili zacząć wykład o tym jak to młodzież się zmienia i nie potrafi się zachować odpowiednio do sytuacji.  Z Cho wyszłyśmy z biblioteki jak najszybciej się dało. Nie chciałyśmy jej bardziej podpadać i tak nas nie lubiła. Właściwie to ona mało, kogo lubiła.
- To jest dziwne. -mruknęła pod nosem Cho - Chłopak na twoich oczach całował się z inną, ty od niego po prostu uciekłaś, a on ci mówi, że spotkanie było bardzo fajne. Coś jest z nim nie tak... Ta cała sytuacja jest...
- Hej! Luna! - ktoś radośnie krzyknął za naszymi plecami.
Odwróciłyśmy się. W naszą stronę biegł Neville. Widać było, że jest zmęczony. Pewnie przebiegł cały zamek.
- Szukam was od godziny. - wysapał opierając się o moje ramię. - Wreszcie ktoś mi powiedział, żebym w bibliotece sprawdził. Luna... Muszę Ci coś powiedzieć.
- Poczekaj chwilę, dobrze? - zamyśliłam się. Jeśli szukał nas od godziny to znaczy, że musiało być już po południu. Poszłyśmy tam jakoś po jedenastej, a przejrzenie około pięćdziesięciu ksiąg zajęło nam dość długo. Na szczęście zdążyłam napisać referat na transmutację.
- Neville... Która jest godzina? 
Gryfon spojrzał na zegarek. 
- Pięć po szesnastej. - powiedział trochę zdezorientowany. 
Cholera! Spotkanie u Flitwicka! Zapomniałam! 
- Neville, przepraszam, ale muszę lecieć. Powiesz mi później. Za dwie godziny na błoniach,  okej? 
- Dobrze. - kiwnął głową. 
Rzuciłam się pędem przed siebie. Mam nadzieję, że profesor nie będzie zły. Pośpiesznie mijałam innych uczniów, jednocześnie uważając, żeby na nikogo nie wpaść. W końcu stanęłam przed drzwiami gabinetu Flitwicka. Wzięłam trzy głębokie wdechy, by się uspokoić i zapukałam.
- Proszę, proszę! - zaskrzeczał przyjaźnie profesor. 
Otworzyłam drzwi. 
- Dzień dobry, panie profesorze. Chciał mnie pan widzieć. - mówiłam na jednym wydechu - Przepraszam za spóźnienie, ale byłam w bibliotece i dopiero Neville Longbottom uświadomił mi, która jest godzina. 
- Nie martw się, dziecko drogie. Nic się stało. - uśmiechnął się - Usiądź sobie. Chcesz może herbaty? 
- Nie, dziękuję. - odpowiedziałam siadając na jednym z dwóch błękitnych foteli. Były niewysokie, ale za to bardzo miękkie. Patrzyłam, jak profesor robi sobie herbatę. Kiedy skończył, usiadł naprzeciw mnie. 
- Panie profesorze, mam pytanie. - zaczęłam. - Czemu chciał się pan ze mną spotkać? 
- Nauczyciele się zaniepokoili, tym, że zmieniło się twoje zachowanie i prosili mnie, abym porozmawiał o tym z tobą. 
Zatkało mnie. Nawet nauczyciele to zauważyli. To jak to musiało się rzucać w oczy? Musiałam być strasznym wrakiem człowieka, żeby w ciągu dwóch dni zaniepokoiło to nauczycieli.  Co ja mam teraz powiedzieć? 
Profesor bacznie mi się przyglądał. Trwało to może minutę, ale dla mnie ciągnęło się to w nieskończoność. 
- Luno, w twoich oczach widać smutek. Czy w ostatnich dniach coś się wydarzyło? 
Nie chciałam mówić, że chłopak mnie zdradził. Przecież to takie banalne, a on może nie zrozumieć, dlaczego to jest dla mnie takie straszne. Dla niego to może być błahy powód, nic wielkiego, przez który by się nie załamał. Ot, nastoletnie miłostki. 
- Po prostu... Miałam gorszy tydzień. - powiedziałam. Taka prawda, dobry to on nie był. 
- Nauczyciele zauważyli, ja również to zauważyłem, że nastrój panienki zmienił się z dnia na dzień. -powiedział - Na pewno nic się nie stało?
 - Przejęłam się tylko tym wypadkiem Cho. To moja przyjaciółka. Chyba pan rozumie... 
- Rozumiem cię, wypadek panny Chang był dość szokujący. Mnie też to zaniepokoiło. Ona tak dobrze lata, ale jak widać wypadki nawet najlepszym się zdarzają. - powiedział i zamyślił się głęboko. 
Korzystając z ciszy rozejrzałam się po gabinecie. Na przeciwko drzwi stały dwa, ogromne regały z książkami i księgami. Obok nich była sterta poduszek, których używaliśmy przy zaklęciach przywołujących i odsyłających. W rogu stał wielki kufer. 
- Na szczęście - zaczął profesor. - Pannie Cho nic się nie stało. Nie masz się już, o co martwić, Luno. Możesz już pójść. 
- Dziękuję. - powiedziałam. Wstałam z fotela i ruszyłam w stronę drzwi. Pożegnałam się z profesorem i wyszłam z jego gabinetu. 
Postanowiłam wrócić do dormitorium, bo stwierdziłam, że do spotkania z Nevillem mam jeszcze dużo czasu. Po drodze zaczęłam myśleć o rozmowie z profesorem. Była jakby pusta. Może mi się tylko tak wydawało, bo nie chciałam powiedzieć mu całej prawdy? 
Jak ja nienawidzę kłamać! Wczoraj kłamałam, dziś kłamię. Po prostu świetnie! Czuję się przez to okropnie. To jest straszne. W ciągu dwóch dni okłamałam dwie osoby. Choć może półtorej? Przed Flitwickiem zataiłam część prawdy, bo naprawdę się przejęłam wypadkiem Cho. Niestety, w ten stan wprowadziło mnie coś innego. Ich pocałunek.  Ewidentna zdrada. Jak miałam się tym nie przejąć? Przecież on był dla mnie ważny. Dalej jest, dodałam po chwili. 
Na chwilę powróciłam do rzeczywistości. Rozejrzałam się. Na tym korytarzu nie było wiele osób. Tylko ja i jakiś chłopak, który szedł przede mną. Wpatrywałam się w jego plecy. Wydawały mi się znajome. Chłopak miał czarne włosy. Nie wiem, z jakiego domu był, ale ruszał się w znajomy mi sposób.  W końcu doznałam olśnienia. 
To Neville!
- Hej! - krzyknęłam radośnie. Odwrócił się. Tak to on. 
- Cześć! - uśmiechnął się. 
- Przepraszam cię za to pod biblioteką, ale się spieszyłam. Miałam spotkanie z Flitwickiem i byłam już spóźniona. - powiedziałam - To, co chciałeś mi powiedzieć? 
- Za chwilę ci powiem. To nie jest najlepsze miejsce. -uśmiechnął się przepraszająco. - Chodź pod wejście do Wieży Astronomicznej. 
Wziął mnie za rękę. Zaczęliśmy biec. Musieliśmy dziwnie wyglądać, ale kogo to obchodzi? 
Jak tak biegliśmy, czułam się świetnie. Byłam szczęśliwa. Zapomniałam o Draco, o Pansy, o tym, że on ma mnie w nosie. Było mi tak błogo. Zaczęłam się śmiać. Ot tak, bez powodu. Neville spojrzał na mnie, uśmiechnął się i zaczął się śmiać razem ze mną. Szczerze mówiąc, nie chciałam, żeby Gryfon puścił moją dłoń. Chyba tylko, dlatego że miał takie ciepłe ręce, a mi w moje było zawsze zimno. Czułam radość. Taką, jakiej dawno nie czułam. Taką, jakiej nie czułam nawet przy Draco. 
Stanęliśmy pod wieżą. Oboje zmęczeni, ale szczęśliwie. Spojrzałam w oczy Neville'a i poczułam dziwny ucisk w brzuchu. 
- No więc, mów, o co chodzi. – uśmiechnęłam się. 

_______________

Hejo! 
No wiem, okropna jestem. :D Kończyć w takim momencie...  Jak myślicie co Neville chciał jej powiedzieć? 
Mam wrażenie, że napisałam dość krótki rozdział. ;__;
Rozdziału nie było 3 tygodnie, więc jak na nas źle nie jest. Musimy się wziąć za siebie. Postaram się w tym miesiącu jeszcze jeden napisać, ale nic nie obiecuję. Teraz będę pisać raczej w weekendy, ale znając mnie w tygodniu też się zdarzy.
Ten rozdział byłby wcześniej, gdybym nie obiecała sobie, że  nic nie napiszę na obu blogach, dopóki nie przeskoczę kozła lub skrzyni. I udało mi się! Teraz będę się tym chwalić wszędzie.  
Jak zauważycie błędy, to piszcie w komentarzu. :)

Kobiety! Wszystkiego najlepszego! 

6 komentarzy:

  1. "W twoich widać smutek"
    To kwestia Flitwicka. Chyba brakuje słowa 'oczy'
    :-)
    Rozdział ogólnie mnie zaciekawił
    I teraz mam czekać na to, co powie Neville?
    I co to w ogól za szczęście i ścisk w żołądku jakiego nie czuła nawet przy Draco?
    Nie waż się ich łączyć
    Biedny Draco..
    Uwikłany w tą durną sukę, która jest na niego napalona...
    A taka z z niego i Luny była piękna para <3
    I love You Draco <3
    Czekam z niecierpliwością na next
    Całusy
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :D
      Dobrze, że zauważyłaś. :)
      Tutaj z tą trójką jeszcze trochę pokombinuję... ^^

      Usuń
  2. Jak to?????????????????????? :ooo
    oni muszą być razem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    nie mozna jej z Nevillem!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba chciałaś napisała "że to gnębi wtryski" :) "to" zjadłaś :) w pierszym zdaniu Luny
    bardzo fajny rozdział
    mam nadzieję, że wyjdzie coś z jej związku z Nevillem, bo powinni być razem
    Kiedy kolejne rozdzialy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, emocje są! Czekam na nn <3

    http://aganisttheworld.blogspot.com/
    http://life-adventure-baby.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. miło się czyta :)
    Wesołych :*

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni