niedziela, 11 października 2015

Ja i Draco. Rozdział 27



Cały dzień byłem jakby nieobecny. Źle się czułem po tym jak potraktowałem Lunę. Pansy i Mandy zresztą też. Nie wiem, co to miało znaczyć. Pod pewnym względem nie mogłem się też doczekać spotkania z Mandy. Miałem nadzieję, że usłyszę wreszcie prawdę.
Było mi tak źle jak nigdy. Gdy ze mną zrywała, cierpiałem, ale nie aż tak bardzo, bo wiedziałem, że wtedy chociaż ona będzie szczęśliwa. A teraz? Nienawidziłem siebie z całego z serca. Miałem dosyć bycia tym, kim jestem, Draconem Malfoyem, tym młodym arystokratą pochodzącym z rodziny popleczników Czarnego Pana, prawdopodobnie przyszły jego sługa. Po prostu miałem tego dość.  Nie chciałem być sobą. Miałem dość ludzi, którzy boleśnie przypominali mi o moim pochodzeniu.  Dlaczego zachowywałem się tak a nie inaczej?
Wpadłem na pomysł, który w tamtej chwili wydawał mi się genialny. Uciec z tej szkoły tak jak zrobili to bracia Weasley. Potem wyjechać gdzieś, gdzie nikt mnie nie zna i nie znajdzie. Przedtem tylko porwać Lunę. Zmienić nasz wygląd, żeby nikt nas nie poznał. Tak… To by było piękne. Niestety nierealne. Mnie poznałby każdy.
Ocknąłem się dopiero na transmutacji, kiedy to McGonnagal uświadomiła nas, że do SUMów pozostały jeszcze niecałe dwa miesiące. Mówiła, że mamy się przyłożyć do nauki, żeby zdać jak najlepiej.  Jednocześnie uświadomiła nas, że już od soboty będą ferie wielkanocne.
W tym roku zostawałem w szkole. Nie chciałem wracać do domu. Tłumaczyłem, że wolę pozostać w szkole, żeby móc się skupić na nauce. Było to po części prawdą. Po drugie nie chciałem poznawać ciotki Belli. Rodzice mówili, że była naprawdę świetnym człowiekiem, ale nieco nierozgarniętym i może odrobinę zbyt fanatycznym. Fakt, że była tyle lat w Azkabanie, skutecznie mnie do niej zniechęcał. Chociaż chciałbym ją bardzo poznać, ale trochę się jej bałem i sądziłem, że to nie jest najlepszy moment.  Zdaniem rodziców była o wiele lepsza niż Andromeda, siostra matki, która wyszła za mugolaka, Teda Tonksa.
Lekcja dobiegła końca. Spakowałem swoje rzeczy i wyszedłem z sali.
- Mam do ciebie sprawę. – zaczepił mnie Theodor Nott. Był trochę zdenerwowany.
- Tak? – odpowiedziałem. Nie chciałem tracić czasu na niepotrzebne rozmowy. Tą za taką uznawałem, mimo że nie znałem jeszcze jej tematu.
Lubiłem Notta, naprawdę. Był bardzo dobrym kumplem. Był niesamowicie przyjemny i zabawny. Dla mnie. Dla gorszych od nas był inny. Dawał odczuć im swoją niechęć dość dobitnie, chyba że w pobliżu był ktoś, kto mógł go ukarać.
- Wiem, że lubisz się bawić dziewczynami. – zdawał się być już spokojniejszy – Nie rozumiem, czemu tyle czasu poświęciłeś na Pomylunę, ale to, że teraz przystawiasz się do Mandy mi nie pasuje.
- Nic nie rozumiesz. Mandy mi się nawet…- nie mogłem dokończyć zdania. Theodor uderzył mnie z całej siły.  Byłem pewien, że pozostanie po tym ślad.
- Theodor! – krzyknąłem. – Ona mi się nie podoba!
- Nie wierzę ci. – był już naprawdę spokojny. – Po co się z nią spotykasz?
- Musi mi coś powiedzieć.
- A jeśli nie ma na to ochoty?
- Musi i koniec. –powiedziałem. – To ważna sprawa.
- Jak skłamie? – dalej się wypytywał.
- Za bardzo się boi. – przyznałem starając się nie okazywać żadnych emocji. Nie chciałem, żeby zobaczył moje zażenowanie.
- Czym ją straszyłeś? – Nott popchnął mnie na ścianę. Jedną rękę schował do kieszeni, żeby móc wyciągnąć z niej różdżkę.
- Nie interesuj się. – musiałem zachować resztki godności, mimo że przyjaciel celował we mnie różdżką.
- Mów.
- Nie. Chyba zapomniałeś kim jestem.  Mój ojciec się o wszystkim dowie. – powiedziałem z szyderczym uśmiechem. Nott się przestraszył. Widziałem to w jego minie.
- Jeśli ją zranisz, to nawet twój tatuś ci nie pomoże. – wyszeptał wyraźnie akcentując każde słowo. 
Odszedł i zostałem sam na korytarzu. Ja na serio go lubiłem.
Później już nie wydarzyło się nic ważnego aż do tego spotkania z Mandy. Można by powiedzieć, że był to najważniejszy punkt dnia.  Przyszedłem kilka minut przed czasem. 
Pokój Życzeń przemienił się w przytulny salonik. Po jego środku stały dwa fotele, a pomiędzy nimi był stolik. Unosił się tu zapach herbaty i pomarańczy. Po chwili udało mi się zlokalizować jego źródło. Były to dwa kubki. Zapach ten zachęcił mnie to spróbowania  jego zawartości. Była to najlepsza herbata jaką kiedykolwiek piłem! 
Zająłem fotel po lewej. Popijając gorącą herbatę myślałem tylko o tym, żeby Mandy mogła mnie tu znaleźć i nie mogła kłamać.  
Miałem nadzieję, że przyjdzie sama. Bez obstawy. Bez Pansy. Bez Notta.
Nott… Jego zachowanie mnie zastanawiało. Dlaczego tak zrobił? Zaskoczył mnie tym. Myślałem nad tym dłuższą chwilę. Aż w końcu mnie olśniło.
Nott zakochał się w Mandy.
To z tego powodu mnie uderzył. Dlatego też nie chciał dopuścić do spotkania. Bał się, że ona mnie pokocha, a ja ją zranię.
Moje rozmyślania przerwał dźwięk otwierających się drzwi.  Stanęła w nich Mandy.
- Cześć – powiedziałem.
- Co ci się stało? – pisnęła.
- Nic. – odpowiedziałem. Nie chciałem wydać Theodora, bo bałem się, że straci względy u niej, jeśli jakieś miał.  Był moim kumplem. Nie mogłem mu tego zrobić. Spojrzałem na nią wyczekująco:
- Więc co to za plan?
- Pansy od dawna chciała cię pokłócić z Luną. – powiedziała
- To żadna nowość.
Zmroziła mnie wzrokiem. Nawet wtedy była dość ładna. Nie dziwiłem się Nottowi, że mu się spodobała.
- To ona namówiła Blaise’a, żeby spróbował ją zabić. To się nie udało, więc próbowała innych metod rozdzielenia Was. W końcu zdecydowała się, żeby najpierw cię skonfundować, a potem zmienić ci pamięć. To ona była wtedy z tobą na randce.
- Wiem. – powiedziałem – Sama się wydała.
- Jak?
- Przyszła do mnie w swetrze, który dałem Lunie na tamtej na randce. Znaczy się jej. Coś jeszcze?
- Tak. To wszystko miało spowodować, że Luna z tobą zerwie jak cię zobaczy, a Pansy będzie cię pocieszać. – powiedziała. – Z punktu Pomyluny wyglądało to jak zdrada.
- A ja nic nie zrobiłem. – powiedziałem. – Jest możliwość, że wrócimy do siebie. Idę do niej.
- Ona jest z Longbottomem.
- Tylko się całowali. To nic nie znaczy.
- Jesteś pewien? Może ona już nic nie czuła do ciebie? Może to był dla niej tylko pretekst.
- Jakby mnie nie kochała, to by nie zareagowała tak na mój pocałunek z Pansy. – powiedziałem. Jednak ją zdradziłem. Mszcząc się na niej, zdradziłem ją.
Wyszedłem z pokoju. Nie zwracałem już uwagi na Mandy. Musiałem znaleźć Lunę. Bałem się, że już nie zdążę. Już wyobrażałem sobie, że nigdy nie będziemy razem. Ona będzie szczęśliwa z Longbottomem, a ja wrócę do domu. Będę samotnym sługą Czarnego Pana i zginę z rąk aurora. Pewnie zabije mnie Potter. Koleżeńskie stosunki utrzymywaliśmy ze względu na nasze dziewczyny. 
Poszedłem pod wejście do pokoju wspólnego Krukonów. Po jakimś czasie wyszedł z niego jakiś dzieciak.
- Jest może Luna Lovegood? – spytałem
- Nie. – powiedział zlękniony. – Chyba poszła na spacer, ale nie jestem pewien, bo mówiła coś o jakimś długim tyłku, a przedtem miała coś załatwić.
Świetnie, pomyślałem, nie wiem gdzie jest i gdzie się spotyka z tym Gryfonem.
Obróciłem się. Zbliżał się do mnie Longbottom.
- Gdzie jest Luna? – spytałem.
- Co od niej chcesz?
- Porozmawiać.
- Nie będziesz jej więcej gnębić. – powiedział.
- Wiesz, gdzie ona jest? – spytałem. – Jak nie, to idę jej sam poszukać.
- Nie znajdziesz jej.
- Ale chociaż spróbuję.
Longbottom wyminął mnie. Stwierdziłem, że pójdę za nim. Może to dziwne, ale teraz wszystko zależało od niego.
Szliśmy w milczeniu. W końcu usłyszeliśmy jej głos.  Rozmawiała z jakąś z kobietą. Mówiła jej coś o nas. Wyszliśmy z za rogu i w jednej chwili stanęliśmy jak wryci.
            Luna rozmawiała z jakimś duchem.

 __________________

Mam nadzieję, że Wam się podoba!
W tym miesiącu mam nieco mnie czasu na pisanie, ponieważ biorę udział w kilku konkursach i jest różaniec, na który muszę chodzić, bo idę w tym roku do bierzmowania. 
Postaram się przygotować w tym miesiącu jeszcze miniaturkę. ;)  

CZYTASZ = KOMENTUJ 


Mapa Huncwotów
Mój ostatni rozdział
Ostatni rozdział Gabrysi 
"Zwyczajnie Magiczne" Rozdział 1

6 komentarzy:

  1. Kurde, świetny rozdział :D
    Serio, ta akcja z Nottem, a potem z Nevillem.. Jakoś tak no mnie rozkręciła. Czekam na następny, ciekawe jak będzie z Luną. Serio.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ooo :D Mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej i spodoba Ci się nasza twórczość. :D

      Usuń
  3. Cudowny *-* Czekam niecierpliwie na nexta i pozdrawiam~Arbuzek^^
    Zapraszam do mnie i koleżanki
    http://zycianiezaplanujesz.blogspot.com/ ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Blog został dodany do Biblioteki Hogwartu. Przepraszamy, że dopiero teraz.

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni