niedziela, 3 lipca 2016

Ja i Draco. Rozdział 29


                 Obudziłam się dość wcześnie. Była środa. Przekręcałam się z boku na bok, bo nie mogłam usnąć. Zaczęłam rozmyślać nad wszystkim, co się wczoraj wydarzyło.  

                Wieczorem, od razu po powrocie, porozmawiałam z Cho. Ucieszyła się z tego, że znowu jesteśmy razem. Jednak stwierdziła, że obowiązkowo muszę porozmawiać z Nevillem i wszystko mu wyjaśnić. Sama o tym wiedziałam.  Moja przyjaciółka zrozumiała mój nagły wybuch złości, ale uznała, że za bardzo się przejęłam Pansy. Z mojego punktu widzenia było inaczej. Cho po prostu tego nie rozumiała. Ta dziewczyna, właściwie nawet moja rywalka, mogła odczuwać to samo, co ja. Sama dobrze wiem, jak to jest. Byłam impulsywna, bo zbyt wiele emocji mną targało.  Złość, radość, rozpacz… Tego było za wiele.
                Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej. Było jeszcze zbyt ciemno, abym mogła odczytać godzinę, nawet jeśli moje oczy przyzwyczaiły się do ciemności.
                – Lumos – szepnęłam tak, aby nie zbudzić innych Krukonek.
                Była druga w nocy. Zdecydowanie za wcześnie, abym mogła już zacząć szykować się do szkoły. Zamknęłam oczy. Może usnę. Leżałam i cały czas miałam ciemność przed oczami, a kiedy je znowu otworzyłam było już jasno. Chyba przysnęłam, ale tego nie odczułam. Byłam dalej tak samo zmęczona jak wcześniej. Znowu sprawdziłam, która godzina. Dochodziła szósta. Mogłam już spokojnie zacząć się szykować do szkoły.
                Wstałam, wzięłam swoje rzeczy i poszłam do łazienki. Starałam się być jak najciszej. Kiedy wyszłam po dwudziestu minutach, dziewczyny dalej spały. Usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać nowy numer „Żonglera”, który tata przysłał mi wczoraj wieczorem. Tak bardzo nie mogłam się tego doczekać!
                Zaczęłam czytać artykuł o tajemnicach młodości Dolores Umbridge. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Była gwiazdą mugolskich filmów. Podobno ją kochali, ale upozorowała własną śmierć, aby zająć karierą w Ministerstwie Magii.
                Nawet nie zauważyłam, kiedy obudziły się moje współlokatorki. Zorientowałam się dopiero, gdy Cho odsunęła zasłony mojego łóżka.
                – O! Myślałam, że jeszcze śpisz. – moja przyjaciółka była już ubrana – Idziemy na śniadanie?
                – Jasne! – odpowiedziałam – Powinnam pokazać to Harry’emu?
                Zamachałam jej czasopismem przed nosem.
                – Hmm… Możesz. Myślę, że to wiele wyjaśni i pomoże mu to zrozumieć. – Cho była szczera.
                Zeszłyśmy do pokoju wspólnego. O tej porze mało kto tu był, część jeszcze spały, a inni byli już na śniadanie. Wyszłyśmy przez drzwi i skierowałyśmy się w stronę Wielkiej Sali. Po drodze rozmawiałyśmy o tym, jak mam rozwiązać sprawę z Nevillem.
                – Musisz z nim porozmawiać jak najprędzej. – powiedziała.
                – Wiem, ale myślisz, że teraz będzie chciał się ze mną zobaczyć?
                – Chyba musi. Nie ma innego wyjścia. Zaczep go od razu po śniadaniu. – poradziła.
                – Dobrze.
                Dalej zajęłyśmy się niezbyt ambitną rozmową o nadchodzących SUMach. Miały się zacząć w najbliższy poniedziałek.
                – Na błękitne nargle! – krzyknęłam.
                – Co się stało? – spytała zdezorientowana Cho.
                – Neville je pisze! A jak przeze mnie mu pójdą słabo? Może nie powinnam mu teraz tego mówić…
                – Jeśli mu teraz nie powiesz będzie gorzej. Myślisz, że nie domyślił się skończyła się wasza rozmowa?
                – Może masz rację. – powiedziałam, gdy weszłyśmy do Wielkiej Sali.
***
                Skończyłam ostatnią lekcję. Cały czas myślałam o tym, co powiem Neville’owi. Nie udało mi się go spotkać po śniadaniu. Na korytarzu także go nie spotkałam, a na obiedzie wyszedł z Wielkiej Sali zanim zdążyłam zjeść.
                Wracając do dormitorium zastanawiałam się, co mam powiedzieć Neville’owi, gdy go spotkam. Miałam pustkę w głowie. Z całych sił próbowałam coś wymyśleć, ale potrafiłam. Byłam tak zamyślona, że nie zauważyłam, kiedy doszłam do drzwi pokoju wspólnego Gryfonów. Przechodzący obok mnie uczniowie nie byli zdziwieni. Dla nich jestem rozkojarzoną Pomyluną, mogło mi się to zdarzyć.
                Na całe szczęście nie musiałam długo czekać. Z dziury zza obrazem wyszedł Harry.
                – Hej, Luna! – zawołał – Co tutaj robisz?
                – Chciałam się z Nevillem zobaczyć. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
                – Jest w naszym pokoju. – powiedział. – Zawołam go, poczekaj tu chwilę.
                Znowu zniknął w tej dziurze. Gruba Dama patrzyła na mnie nie przyjaźnie, ale nie odzywała się do mnie. Uśmiechnęłam się do niej, a ona tylko odwróciła się w drugą stronę.
                Nie musiałam długo czekać, chociaż każda sekunda była dla mnie jak wieczność. Chłopcy wyszli.
                 To ja lecę do Hagrida! – krzyknął Harry. – Na razie!
                Nie odpowiedzieliśmy mu. Staliśmy i mierzyliśmy się wzrokiem. Widać, że był smutny.
                Na nowo miałam pustkę w głowie.
                – Przepraszam. – powiedziałam. To jedyne, co przyszło mi do głowy. Powinnam go przeprosić.
                 Nie musisz.  – odpowiedział. – Nie masz nawet za co.
                – Mam. Nie powinnam dać Ci nadziei. – powiedziałam jednym tchem. – Powinnam poczekać, wstrzymać się ze wszystkim.
                – Nie! Nie wiesz nawet ile, to dla mnie znaczyło! – głos zaczął mu się łamać. – Widziałem, jak przy mnie robiłaś się coraz bardziej szczęśliwa. Wracałaś do siebie…
                 Przepraszam. Naprawdę mi wybacz. To wszystko, co dla mnie zrobiłeś było miłe. Pomogłeś mi w tym wszystkim, ale myślałam, że robisz to tylko dlatego, że się przyjaźnimy. Nie mogę być z tobą, jeśli czuję coś do kogoś innego. – powiedziałam. – Nie myśl, że do ciebie nic do ciebie nie czuję. Kocham cię jak przyjaciela. Tak samo Ginny… Jesteś moim prawdziwym przyjacielem. Nie chcę cię stracić. Wybacz mi za wszystko. Jeśli teraz nie będziesz chciał mnie znać, to zrozumiem.
                – Kocham cię. – powiedział Neville, a mi zrobiło się źle. Nie mogłam go tak potraktować. Nie zasługiwał na to, a ja nie zasługiwałam na jego miłość. Byłam z Draco. Neville’a bym tylko oszukiwała.
                – Przepraszam, nie mogę tak. – powiedziałam. – Muszę już iść.
                – Dobrze… - westchnął. – Ale pamiętaj. Poczekam. Wierzę, że kiedyś będziemy razem.
                Odeszłam, nie odwracając się. Po prostu nie mogłam tego zrobić. Zraniłam go.

______________________________________________
Hej! 
O to jest rozdział. c: Mam nadzieję, że Wam się podoba. Proszę o komentarze. 
Jestem z niego całkiem zadowolona.  Wiem, że nie jest za długi, ale zawarłam z nim wszystko, co chciałam. :) 
Jutro wyjeżdżam nad morze, a później na Mazury. Nie będzie mnie do 14 lipca. 
Gabrysia w piątek pojechała na dwutygodniowy obóz. Przez wakacje postaramy się pisać więcej. :) 

Proszę o komentarze i obserwacje. :)  

Miłych wakacji! :D 

1 komentarz:

  1. Krótki, ale zawsze coś.
    Ogółem jest ok, chociaż żadnych wielkich akcji nie ma. Taka trochę przerwa na złapanie oddechu po ostatnich rozdziałach :P
    Wkradło Ci się sporo błędów stylistycznych etc., jeśli wyrazisz chęć, to je z deka poprawię xd
    Bierz się za kolejny! :D *Powiedziała co wiedziała*

    OdpowiedzUsuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni