czwartek, 23 marca 2017

Kolorujesz moją szarość


Neville Longbottom był załamany. Wszystko zaczęło się od tego, że dziewczyna, którą kochał wybrała innego. Chwilę wcześniej narobiła mu nadziei, że z tej znajomości będzie coś więcej, że wszystko potoczy się tak, jak on by chciał. Niepotrzebnie się z nim całowała. Tylko spotęgowała jego ból, ale dalej była dla niego najważniejsza. Był gotów jej dać wszystko czego ona zapragnie, a jednak wybrał tego, który ją zranił. On nigdy by jej tego nie zrobił, nie potraktowałby jej w taki sposób. To dla niej starałby się być lepszy od każdego, lepszym od tego drugiego, lepszym od samego siebie. Ale prawda była inna. Cokolwiek by się stało, Luna Lovegood wolała Malfoya, a jemu zostało jedynie się z tym pogodzić. Poza tym z pewnością zawalił SUMy. Nie mógł się na niczym skupić. Ból jaki mu towarzyszył był nie do wytrzymania, rozrywał go od środka, nie pozwalał mu się skupić na egzaminach. Miał nadzieję, że chociaż zielarstwo mu dobrze pójdzie. Jedynie to uspakajało młodego Longbottoma.
Mimo ciepłych, letnich dni Gryfon nie  wychodził na błonia. Czas spędzał samotnie w Pokoju Życzeń, gdzie czytał o magicznych roślinach. Nie był tam narażony na krzywe spojrzenia innych ani widok Luny i jej chłopaka. Cieszył się jej szczęściem, ale nie mógł na nie patrzeć. Za bardzo przy tym cierpiał. Myśl, że chociaż ona jest szczęśliwa dodawała mu otuchy.
Neville szedł do Pokoju Życzeń, by w spokoju sobie porozmyślać. Pogrążony w myślach szedł po schodach. Z tego stanu wyrwało go niespodziewane szarpnięcie. Schody zaczęły zmieniać kierunek.
– Super – jęknął. – Jeszcze tego mi brakowało.
Mimo że nie był po raz pierwszy w takiej sytuacji, zdołowało go to. Myślał po tylu latach zna ten zamek jak własną kieszeń. Nie mógł się bardziej mylić. Przebywał przecież w jednym z najmniej przewidywalnych budynków na świecie. Po jakiejś godzinie szukania drogi powrotnej, zgubił się kompletnie. Był w tej części zamku, której w ogóle nie znał. Neville stał się jeszcze bardziej zdołowany niż wcześniej. Usiadł pod portretem czarownicy płonącej na stosie i ich przekleństwa zlały się w jedno.
– Uspokój się – usłyszał znajomy, kobiecy głos.
– Po co? To wszystko, co słyszysz to prawda. Wierz mi lub nie, ale mam prawo tak twierdzić. – Gryfon uniósł głową i jego mina szybka stała się adekwatna do sytuacji.
Zobaczył ducha.  Konkretniej ducha kobiety, z którą rozmawiała Luna, kiedy szukali jej z Malfoyem.
– Nie twierdzę, że nie – odpowiedziała ze spokojem.
– To ty… – wyszeptał. Był wściekły.
– Tak, to ja, duch domu Ravenclaw, Szara Dama.
                Neville nie zwrócił uwagi na pochodzenie zjawy i w przypływie gryfońskiej odwagi, nie myśląc wcale o konsekwencjach zrobił coś, co napawało go przerażeniem na samą myśl. Najzwyczajniej w świecie się na nią wydarł.
– Z TOBĄ LUNA WTEDY ROZMAWIAŁA! TO TY JEJ TAK WTEDY DORADZIŁAŚ. TY MI ZNISZCZAŁAŚ ŻYCIE! PRZEZ CIEBIE TAK TERAZ CIERPIĘ! –krzyczał. Wreszcie mógł to komuś powiedzieć.  Była to druga rzecz, której pragnął najbardziej. Wyrzucić z siebie to wszystko, co czuł.
Krzyczałby dalej, ale stało się to, co w normalnych warunkach budziło w nim taki strach, że nie chciał o tym myśleć. Ściągnął na siebie gniew ducha. Może był to krótki wybuch, jednak Neville nigdy nie bał się jak w tamtej chwili. Twarz Szarej Damy stała się tak przerażająca, że zwykłe słowa nie są w stanie tego opisać, a najdzielniejszy Gryfon straciłby swoją odwagę. Jednak młody Longbottom stał tam dalej. Był gotów nawet być prześladowany przez nią do końca swoich dni, prawie umierać, żyć z tym lękiem dzień w dzień.
– Nic nie wiesz. Jesteś zwykłym, aroganckim gryfonem i nic nie wiesz – szeptała. Był to zimny, cichy, przeszywający do głębi szept. Sto razy gorszy od krzyku. Roznosił się echem po korytarzu, ale szybko się ginął.
– Kiedy nic…
– Nie odzywaj się – ostro mu przerwała. – Wiesz, jak bolała ją ta zdrada, ale ja nie kazałam jej wracać. Jest mądrą dziewczyną. Nie bez powodu znalazła się w Ravenclaw. Poszła za głosem swego serca. To był jej wybór. O tyle szczęśliwy, że jednocześnie poznała prawdę.
– Prawdę? To musiała być kolejna porcja kłamstw.
– Jestem duchem. Wiem więcej niż inni. Czy w tej szkole zwraca ktoś uwagę na duchy? Nie.  – powoli się uspokajała. – Myślisz, że jej ta sytuacja nie boli? Miała świadomość, że musiała jednego z was zranić. Sądzisz, że byłaby z tobą szczęśliwa?
– Zrobiłbym wszystko, żeby o nim zapomniała. Nigdy bym jej nie zranił.
– Jakiś ty głupi! Nie byłaby. Ciągle by się zadręczała, że nie może ci dać tyle na ile zasługujesz, ile powinna ci dać. Kocha cię, to prawda, ale nie tak jak oczekujesz. Myślisz, że byłoby jej lekko żyć z poczuciem, że cię okłamuje?
Zaprzeczył.
– Będę na nią czekać – odparł hardo.
– Na marne. Jesteś młody, jeszcze kogoś znajdziesz. Daj sobie czas. – zaczęła mu doradzać. – Jestem w tym zamku od ponad tysiąca lat. Widziałam różne związki na przełomie wieków. Niewiele z nich wyszło poza mury szkoły.
– Skąd pewność, że moje uczucie nie jest wystarczająco silne? – zapytał.
– Nie ma. Nawet ty sam nie możesz mieć tej pewności. Ta prawdziwa miłość przyjdzie nieoczekiwana.
– Jest ze mną odkąd pamiętam. Nie wyobrażam sobie niczego bez niej. – wyznał.
– I co z tego?
Zamilkli. On szedł, a ona sunęła w powietrzu, lecz żadne się już nie odzywało.
– Zgubiłem się – wyznał Neville.
– Wiem. Stąd powinieneś już trafić do swojej wieży.
– Trafię.  – zapewnił ją. – Dziękuję, że rozmowę. Będę mógł cię jeszcze kiedyś znaleźć?
– Pojawię się, gdy tylko będziesz mnie potrzebował. – odpowiedziała bez zastanowienia. Zwykle trzymała ludzi na dystans, jednak tym razem Szara Dama czuła, że musi postąpić inaczej, musi pomóc temu zagubionemu chłopcu.
***
Następnego dnia próbował ją odszukać. Szara Dama pojawiła się, dlatego że czuła, iż chłopak naprawdę jej potrzebował. Mimo takiej różnicy wieków, pokoleń i mentalności zaczęli rozumieć się bardzo dobrze. Początkowo rozmowy dotyczyły tylko uczuć.
– A ty? Kochałaś kiedyś kogoś? – zapytał się Neville.
– Jeśli chodzi o mężczyznę, to nie potrafię odpowiedzieć. Po prostu nie mam pojęcia. – Była szczera. – Mam wrażenie, że nie potrafiłam wtedy nikogo pokochać.
– Myślisz, że teraz się coś zmieniło? – Gryfon był zaintrygowany.
– Wątpię. Jeśli za życia nie kochałam, to jak mam kochać po śmierci? Miłość to rzecz ludzka, a ja już nie pamiętam jak jest być człowiekiem. – Szara Dama zaśmiała się gorzko i zamilkła. Nie wiedziała, czemu najpierw dała mu taką odpowiedź. Przecież nigdy nie kochała i pewnie już nie pokocha, bo jak miałoby się to zmienić? Kto by pokochał ducha? Nie przemyślała tamtej odpowiedzi. Nawet nie miała pojęcia  jak to usprawiedliwić, ale Neville o nic więcej jej nie pytał.
Do końca roku szkolnego został ponad tydzień. Oboje spędzali ze sobą każde popołudnie. Mieli świadomość, że pochodzą z różnych światów, ale nikt inny nie rozumiał ich tak jak oni sami. Zauważyli, że obydwoje pragną tak samo mocno tych spotkań, chociaż żadne otwarcie tego nie powiedziało. Przez tych kilka dni zbliżyli się do siebie.
– W przyszłym roku będę przychodził do ciebie na korepetycje z historii magii  – zażartował Neville. Z każdą chwilą było im coraz łatwiej ze sobą przebywać. Dystans między nimi się zmniejszał.
– Nie sądzę. Nie mam takiego doświadczenia jak profesor Binns – odpowiedziała.
– Opowiadasz o wiele ciekawiej niż on. Poza tym jesteś córką założycielki Hogwartu. Powinni cię przyjąć na jego stanowisko po znajomości. – puścił jej oczko.
­– Tak, tak… Może wiem od niego więcej, bo przeżyłam niektóre rzeczy naprawdę, ale on jest o wiele bardziej doświadczony w nauczaniu młodzieży.
­ – Wiesz jak on przynudza?
– Unikam go – przyznała się.
– Nie dziwię Ci się – roześmiał się, a ona mu zawtórowała.
Im więcej czasu z nią spędzał, tym bardziej zapominał o Lunie. Najpierw rozmowy z nią pomogły mu ukoić ból, zrozumieć i ocenić całą tą sytuację z innej perspektywy. Myślał, że gdy przyzna jej rację, to na tym zakończy się ich znajomość.  Był trochę zdziwiony, że się dalej spotykali, ale bardzo go to cieszyło. W weekend spędzili prawie cały czas razem. Szara Dama nawet lepiej pamiętała od Neville’a o jego ludzkich potrzebach. Kiedy szedł na posiłki, stawał się przygaszony. Starał się jeść jak najszybciej, by móc do niej wrócić.
– Zdaje mi się, że zaczynam przypominać sobie jak to jest być człowiekiem – powiedziała w ostatnią niedzielę roku szkolnego. – Muszę cię cały czas pilnować, żebyś jadł, spał i nie wpadał w tarapaty.
– Niedługo przypomnisz sobie, jak się kocha.
– Nie potrafiłam kochać – przypomniała mu.
– To się nauczysz.
– Kogo miałabym kochać? Ducha bazyliszka czy szczurów zabitych przez panią Norris?
– Sądzę, że te szczury byłyby fajnymi zwierzakami domowymi. Weźmiesz jednego i przez wakacje go oswoisz, a we wrześniu będziesz mi się nim chwalić. – zaśmiał się.
Uświadomił sobie w tamtej chwili, że nie będzie się z nią widzieć przez dwa miesiące. Było to dla niego czymś niewyobrażalnym. Już nocami i podczas lekcji za nią tęsknił, a co będzie teraz? Nie będzie miał z nią w ogóle kontaktu. Może pisać do niej listy, ale jak ona mu odpisze? Czy będzie mogła je w ogóle odczytać? Ta przerwa będzie dla Gryfona wiecznością. W tamtym momencie zrozumiał, że twierdząc, iż ona jeszcze kogoś pokocha, miał na myśli siebie. Pragnął, by go pokochała. Chciał z nią być, ale nie mógł.
Ona czuła to samo, choć bała się przyznać. Znowu poczuła się jak człowiek, jakby jej śmierć była tylko złym snem, a on pomógł się jej obudzić. Jej życie nabrało wreszcie kolorów. Nie było już szare. Miało tyle barw jak nigdy wcześniej. Z życiem Neville’a było tak samo.
Obydwoje wiedzieli, że ich związek jest niemożliwy, dlatego nie okazywali sobie większych uczuć niż powinni. Zachowywali się do końca roku szkolnego jak przyjaciele. Nie wystarczało im to, ale nie mogli nic więcej zrobić.
Pakując kufer przed powrotem do domu, Neville wpadł na pomysł. Chciał zostać z nią w Hogwarcie do końca świata, na całą wieczność  i żeby to się spełniło, musi umrzeć. Ta myśl przyszła do niego niespodziewanie. Była tak kusząca, że nie chciał jej zatrzymywać dla siebie, ale nie mógł jej powiedzieć, co planuje. Nie pozwoliłaby mu na to, ale on to zrobi. Na jesieni gdy tylko wróci do Hogwartu…

 ______________________________________________
 Hej!
Dziś wrzucam miniaturkę. Jest to takie nawiązanie do "Ja i Draco".  Nie pamiętam, jak wpadłam na ten pomysł, jednak wydał mi się bardzo ciekawy i uznałam, że warto coś o nich razem napisać. 
Mam nadzieję, że Wam się podoba. :D Napiszcie co myślicie.  

4 komentarze:

  1. Nevillek chcę się zabić?!*płacze*To smutne! Ale pomysł świetny!
    Delphi D.-Naprawdę prawie wszystkie historie miłosne kończą się tragicznie.
    Ja-Wygląda na to że tak.
    Pozdro i czekam na next.*macha jak szalona na pożegnanie*
    Kitty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      Tego raczej kontynuacji nie bedzie. :D

      Usuń
  2. Nigdy wcześniej nie czytałam takiej miniaturki. Naprawdę jest genialna, ma oryginalny pomysł, ale jednak ja shippuję Nunę bardzo mocno także teraz moje serce krwawi :"(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Wpadłam na to przypadkiem.
      Szczerze mówiąc też ich shipuje. :D

      Usuń

*Komentarz jest dla nas motywacją, a jeśli coś Ci w danym rozdziale nie pasuje lub jest błąd napisz to w komentarzu. Postaramy się to zmienić.
* Staraj się komentować treść rozdziału. :)
*Weryfikacja obrazkowa wyłączona
* Nie zostawiaj linków do swojego bloga pod rozdziałem.
*Używaj Mapy Huncwotów i Myślodsiewni