czwartek, 25 lipca 2013

Ja i Draco Rozdział 3

Dwa dni po mojej rozmowie, Cedrik przyszedł do mnie.Po co? Po to, aby się zapytać jak może jej pomóc. Wydawało mu się, że tak jakby cierpi i on tym samym cierpiał.
- Luna! - złapał mnie tuż po eliksirach, ostatniej lekcji jaką dzisiaj miałam- Mam bardzo ważną sprawę. I TY MUSISZ MI POMÓC! - ostatnie zdanie niemalże wykrzyczał.
- Dobrze, a w czym problem? - zapytałam się.
- Chodzi o Cho - wyszeptał. Tak czułego i troskliwego chłopaka każda dziewczyna chciała by mieć. A Draco ciekawe jaki on jest?
- Cedrik, porozmawiajmy o tym później. Lochy to nie najlepsze miejsce na taką rozmowę. Ktoś może podsłuchać. Zaczekaj chwilkę. - zaczęłam grzebać w torbie w poszukiwaniu pióra i kawałka pergaminu. Muszę zrobić sobie porządek w tej torbie! O! Moje kolczyki rzepki, a tyle ich szukałam! Znalazłam. Przyłożyłam pergamin do ściany i zaczęłam pisać: "Błonia przy jeziorze, godzina 17.30".
- Trzymaj - powiedziałam i dałam mu kartkę.
 -Dobra. Tylko jest jedna rzecz. - powiedział niemal jednym tchem - Cho nie może się dowiedzieć.
- O to się nie martw- uśmiechnęłam.
Szybko odrobiłam lekcje i wyszłam.
Cedrik czekał na mnie.
-Luna- dopiero teraz zobaczyłam jak bardzo jest zdruzgotany- Wiesz dobrze jak przybita chodzi Cho
Nie wiedziałam czy brać to zapytanie czy zdanie twierdzące. Nic nie odpowiedziałam.
-Powiedz mi co ja mam zrobić? Jak jej pomóc?
- Najlepiej porozmawiaj z nią. - powiedziałam
- O czym?
- O jej uczuciach. O tym co jej jest, co ją dręczy. Powiedz jej, że nie możesz patrzeć na ona chodzi przybita, jak cierpi.
-Tak, tylko wydaje mi się, że ona mnie unika. - powiedział wyraźnie zasmucony. Zdołowany.
- To poproszę Cho, aby po kolacji wyszła tutaj, w to miejsce ja chwile później tu dojdę, ale tak naprawdę ty będziesz tam na nią czekał. Spokojnie sobie porozmawiacie.
 Mój plan się udał. Cho poszła, Cedrik tam czekał. Najpierw chciała się wycofać, ale on do niej podbiegł i ją przytulił. Później zaczęli rozmawiać. Obydwoje uznali, że warto dać czas na przemyślenia dla Cho. Opowiedziała mu o tym co czuje do niego, ale też o tym co do Harry'ego. On ją wysłuchał, nie robił afer, ani scen. Gdy skończyła mówić przytulił ją, ona się rozpłakała.

Dzień za dniem mijał i mijał, a nie zorientowałam sie kiedy minął tydzień odkąd pomogłam Cho. Przyszła do mnie razem z Cedrikiem, aby podziękować. Powiedzieli, że jak będę miała jakiś "problem sercowy" to mogę się do nich zgłosić. Może jednak powinnam im o tym powiedzieć?
 Innym potrafię pomóc, ale sobie to już nie. Eh, trudny jest żywot nieszczęśliwie zakochanej nastolatki. I co gorsza widzącej Go razem z inną, która niby nic nie znaczy, a jednak jest potencjalną konkurentką. Widzącej ich dzień w dzień, jak sie razem śmieją, jak obrażają, upokarzają innych. W tym mnie, moich przyjaciół...
 I na takich myślach, zazdrości, zamartwianiu się minęły kolejne dwa dni nim zdecydowałam się powiedzieć Cho o moich uczuciach.
-Cho... - zaczęłam nieśmiało gdy siedziałyśmy w naszym ulubionym kącie pokoju wspólnego Krukonów. Ten kąt jest bardzo przytulny, położony w pobliżu kominka.
- Tak, Luna. Masz jakiś problem? - zapytała się mnie. Widać było, że się o mnie martwi.
- I to wielki od pewnego czasu.
- Właśnie było to po tobie widać. - uśmiechnęła się zachęcająco - Opowiadaj!
-A możemy pójść do sypialni, bo boję się, że ktoś może nas tu posłuchać.
- Dobrze, chodź.
Ciszę w jakiej wchodziłyśmy po schodach przerywały tylko odgłosy naszych kroków.
- Okej, no to już możesz mówić. - w dalszym ciągu się uśmiechała zachęcająco. Co wcale mnie trochę krępowało.
- No bo widzisz...- nie wiedziałam co powiedzieć, jak zacząć. Po prostu się zacięłam!
-Mów prosto z mostu. Powiedz to co ci na sercu leży.
- Dobrze... - wzięłam głęboki wdech i zaczęłam się wyżalać - Więc ja sie chyba zakochałam... Non stop o nim myślę, nie mogę po prostu przestać, nie mogę patrzeć na to jak rozmawia z innymi dziewczynami, jak się z nimi śmieje. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że on mnie nie kocha, nie interesuję go, dla niego jestem tylko "Pomyluną". Jesteśmy z dwóch innych światów, które się nigdy nie spotkają. Co gorsza wątpię w to żebyś ty albo Harry, czy  też Ginny lub Hermiona abyście wy, moi przyjaciele go zaakceptowali... Już macie wyrobione o nim zdanie...
Powiedziała jej to! Powiedziałam! Od razu zrobiło mi się jakoś lżej na sercu! Poczułam się weselsza...
-Luna, proszę powiedz mi kto to jest. Postaram się zaakceptować go i pomóc tobie.- i mój dobry nastrój znikł tak szybko jak się pojawił.
- To jest... To jest Draco Malfoy... - mina Cho była nie do opisania. Widać było jak na dłoni, że ją zszokowałam.
-Bardzo mnie zadziwiłaś. Przecież sama mówiłaś jego nie znosisz, wręcz go nienawidziłaś. Uważałaś, że jest strasznie arogancki, zarozumiały, zapatrzony w siebie. A tu nagle... BUM! Zakochałaś się w nim. Nie będę ukrywać, że jestem bardzo zszokowana, ale pomogę tobie w tej sytuacji. Tylko na razie nie mam pomysłów. Może jutro coś wymyślę. - powiedziała i się do mnie uśmiechnęła - Dobranoc.
-Dobranoc. - odpowiedziałam. Jeszcze przez chwilę było słychać jej kroki na schodach.