poniedziałek, 29 grudnia 2014

LBA #1

Dziękujemy za nominację Normalnej Nienormalnej z bloga A dream od the future  , Assari Cleto z bloga "To właśnie czas pokazuje nam kim dla kogo jesteśmy i ile znaczymy" oraz Lezlie Trix z bloga Miłość poznaje się po cierpieniu

,,Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonywaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechniania. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na jedenaście pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz jedenaście osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im jedenaście pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Odpowiedzi na pytania od  Normalnej Nienormalnej.

1. Dobrze się czujesz w swoim ciele? Niektórzy mają masę kompleksów, a ty?
KASIA: Dobrze się czuję. Jedna rzecz mi przeszkadza, ale mam to w nosie.
GABI: Ogólnie chyba nie mam, ale muszę popracować nad brzuchem.

2. Zaufałabyś kolejny raz swojej najbliższej osobie?
KASIA: Jeśli mnie nie zdradzili, to tak, bo skoro są tak blisko...
GABI: Tak.

3. Wolisz noc czy dzień?
KASIA: Noc.
GABI: Chyba dzień,

4. Twoja ulubiona książka?
KASIA: Mam masę książek, które wielbię. Jest to miedzy innymi seria o Harrym Potterze, Saga "Zmierzch" (wiem, że to nie trv), Trylogia Czasu, "Hopeless", "Trzy metry nad niebiem", "Gwiazd naszych wina"...
GABI: Harry Potter i "Baśniobór"

5. Zakochałaś/eś się kiedyś w postaci fikcyjnej? 
KASIA: Mam/miałam masę takich crushy XD
GABI: Tak.

6. Jak zachowujesz się gdy skończy się Twoja ulubiona książka? Masz "kaca książkowego" czy raczej żyjesz normalnie? ;)
KASIA: Jak wzrusza to płaczę. Ogólnie to czasem nie wiem, co ze sobą zrobić. XD
GABI: Raczej mam kaca książkowego.

7. Lubisz czekoladę? ^^
KASIA: Tak.
GABI: Tak.

8. Idziesz sobie ulicą i raptem zza zakrętu wyjeżdża rower. Ledwo się zatrzymujesz, a on jedzie dalej. Jak się zachowasz?
KASIA: Jak nie pisknę to będzie dobrze. Stoję przez chwile tak "zamurowana", a potem mamroczę coś pod nosem.
GABI: Albo zwyzywam w myślach, albo się zapytam jak jeździ.

9. Wolisz przebywać w większym gronie, sam czy z przyjaciółmi?
KASIA: Zależy jaki mam nastrój.
GABI: Z przyjaciółmi.

10. Masz jakieś marzenie, w które wątpisz, że się spełni?
KASIA: Hmm... Chyba tak. 
GABI: Tak.

11. Plany na przyszłość?
KASIA: Chyba pójdę do wojska.
GABI: Zero konkretów.

I na pytania Assari:

1. Masz do wyboru albo słoik nutelli albo nieśmiertelność, co wybierasz?
KASIA: Chyba nutelle.
GABI: Niesmiertelność, bo nutella ma wiele podrób i jest czekolada.

2. Czy sądzisz, że ludzie - tacy jak ja (Ass) - są zabawni, fajni czy wręcz przeciwnie? Dlaczego?
KASIA: Fajni są! Bo tak.
GABI: Są fajni.

3. Dlaczego prowadzisz bloga?
KASIA: Eee... To już chyba nawyk xD
GABI: Po prostu lubię.

4. Planujesz wydać kiedykolwiek jakąś książkę?
KASIA: W sumie to to mi się marzy.
GABI: Wszystko jest możliwe.

5. Twoja ulubiona książka?
KASIA: Masz wyżej. ^^
GABI: Jest wyżej.

6. Dostajesz smoka. Jak wygląda? Jak się nazywa? Jakie są jego szczególne zdolności?
KASIA:  Jest duży i czerwono-żółty. Groźnie wygląda, lubi tych co ja lubię. Okruszek. Zionie ogniem i gada.
 GABI: Nazwę go Shiara. Będzie mieć piękne niebiesko-fioletowe łuski. Będzie mógł zmieniać swoją postać.

7. Czytałaś kiedykolwiek "Zwiadowców"?

KASIA: Nie.
GABI: Nie.

8. Dlaczego akurat taka tematyka bloga?
KASIA: Odpowiedź osoby niżej jest poprawna.
 GABI: Ponieważ obie lubimy pisać i jesteśmy Potterhead.

9. Oglądasz anime? Jeśli tak to jakie?
KASIA: Nie, ale chcę zacząć.
GABI: Nie.

10. Trybut, Heros, Potterhead? A może coś jeszcze innego?

KASIA: Potterhead. Muszę koniecznie przeczytać "Percy'ego Jacksona".
GABI: Potterhead.

11. Ktoś chce spalić wszystkie twoje książki, co robisz?
KASIA: Wrzeszczę na niego.
GABI: Panikuję i wymyślam zemstę.

I te odpowiedzi na łamiące zasady pytania:

12. Okay?
KASIA: Okay! ^^
 GABI: Muszę przeczytać "Gwiazd naszych wina" i wtedy odpowiem, tak jak trzeba.


13. Który z Insygni Śmierci?
KASIA: Niewidka i kamień wskrzeszenia.
GABI: Niewidka.

14. Najgrubsza książka, którą przeczytałaś?
KASIA: "Zakon Feniksa"
GABI: Też "Zakon Feniksa".

15. Jakie masz przezwisko? Dlaczego? Jeśli nie posiadasz, to chciałabyś w ogóle mieć jakieś?

KASIA: Ławka, bo Szymon tak napisał.
GABI: Raczej nie mam, ale bym chciała.

16. Gollum jest najlepszy na świecie, nie? :D xD
KASIA: Ale nie tak jak ja <3
GABI: Kasia ma rację.

17. Co dostałaś na święta?
KASIA: Słodycze i łańcuszek.
GABI: Kamerkę, lampkę, słodycze, kalendarz i pojemniki.

18. Idealne miejsce do czytania książki?
KASIA: Łóżko, biurko, ławka, podłoga, kanapa, kibel...
GABI: Moje łóżko.

Odpowiedzi na pytania Lezlie:

1. Dlaczego blogujesz?
KASIA: Jak już mówiłam to jest już nawyk, ale to lubię.
GABI: Po prostu lubię.

2. Jaka jest twoja ulubiona postać z książki? Z jakiej?
KASIA: Zbyt dużo postaci tak bardzo lubię i trudno mi je zliczyć.
GABI:  Jak na razie nie mam ulubionej postacie. Jest kilka, które bardzo lubię.

3. Zakochałaś się kiedyś?
KASIA: Tak, ale już mi chyba przeszło.
GABI: Tak.

4. Kim chcesz być w przyszłości?
KASIA: Raczej żołnierzem.
GABI: Nie mam konkretnych planów, ale tak trochę moim marzeniem jest bycie aktorką.

5. Jakie są twoje wady, a jakie zalety?
KASIA: Wady: potrafię być wredna, chamska, bezczelna, pogięta jak paragraf (co jest jednocześnie i zaletą), czasem bezwzględna, uparta. Zalety: bystra, sprytna, inteligentna, oczytana, potrafię też być miła, sympatyczna, pracowita, wrażliwa, ambitna i mam fajne poczucie humoru. Z kolei jeśli chodzi o Gabrysię to ona jest strasznie uparta, co jest jej wadą i zaletą, a mnie momentami to wkurza. Potrafi też być chamska. W sumie to mamy podobny charakter. Gabi ma fajne poczucie humoru, jest bystra, inteligenta, ma dobry gust i ogólnie jest kochana.
GABI: Wady: słomiany zapał, uparta, czasem chamska i bezczelna, zapominalska. Zalety: inteligentna, sprytna, bystra, miła, oczytana, wrażliwa, ambitna, pomocna, zakręcona jak baranie rogi, pomysłowa, mam poczucie humoru. Kasia też jest uparta, a jej zalety to:inteligentna, oczytana, miła, sprytna,  zakręcona jak baranie rogi, pomysłowa, potrafi gotowa, pomocna i kochana.

6. Co byś zmieniła w kanonie Harry'ego Pottera?
KASIA: Pozostawiłabym przy życiu Tonks, Syriusza, Lupina, Freda i Zgredka.
GABI: Też bym ich ożywiła. XD

7. Do jakiego domu w Hogwarcie byś należała? Dlaczego?
KASIA: Chciałabym do Ravenclaw albo Gryfindoru, ponieważ polubiłam postaci z tych domów i wyznawane przez nich wartości.
GABI: Do Gryfindoru lub Ravenvlaw, bo zdaje mi się, że bym tam pasowała.

8. Jaki jest twój ulubiony smak lodów?
KASIA: Waniliowy.
GABI: Cytrynowy

9. Wolisz komedie czy dramaty?
KASIA: Komedie.
GABI: Komedie

10. Zjadłabyś coś co przygotowałby skrzat domowy?
KASIA: Tak, może on by wiedział, co mogę zjeść. XD
GABI: Tak

11. Gdybyś mogła zamienić się w jedno zwierzę na jeden dzień jakie byś wybrała?
KASIA: Wilk lub feniks :3
GABI: Jakiegoś ptaka.

Nasze pytania:
1. Jak zaczęła się Twoja przygoda z bloggerem?
2. Lubisz czytać książki? Jeśli tak to jakie?
3.Czytasz naszego bloga? Podoba Ci się?
4. Masz jakieś dziwne nawyki?
5. Najdziwniejszy potterowski paring z jakimś się spotkałeś/aś?
6. Jaki paring najbardziej lubisz?
7. Ożywił(a)byś jakąś postać z serii "Harry'ego Pottera"?
8. Chcesz jednorożca?
9. Co Ciebie najbardziej irytuje?
10.  Z którą postacią z "Harry'ego Pottera" byś się umówił/a?

czwartek, 25 grudnia 2014

Miniaturka "Wesołych świąt"



- Rosie! – mama obudziła mnie jak co dzień. – Wstawaj!
- Czemu? – mruknęłam. Odwróciłam się do niej plecami i zawinęłam się w kołdrę.
- Córciu, są święta. Chodź zjesz z nami śniadanie, bo nie dostaniesz prezentów! – zagroziła. – Na krześle leżą twoje ubrania.
Gdy już moja mama wyszła, niechętnie zwlekłam się z łóżka. Poszłam do łazienki.  Rozczesałam moje rude loki, które trudno było okiełznać. Spróbowałam je związać w kucyk, tracąc przy tym dwie gumki do włosów. Zrezygnowana zostawiłam je w tak  jak były. Na szczęście mama przygotowała mi moją ulubioną czerwono-czarną sukienkę w kratę. Była ona z milutkiej dzianiny. Zrobiłam sobie delikatny makijaż, w którego skład wchodziły tylko kreski.  Kiedy byłam gotowa, zeszłam na dół.  Wszyscy  byli w salonie, który był duży i jasny.  Na jego środku stała czarna kanapa.  Hugo bardzo często z niej spadał w dzieciństwie, a z wiekiem ja zaczęłam go z niej spychać.
- Ślicznie wyglądasz, córciu. – powiedziałam mama.
- Rosie, czy ty masz makijaż?! – krzyknął tata.
- RON! – wrzasnęła mama. – Rose jest już duża, ma szesnaście lat. Może od czasu do czasu się umalować.
Hugo zaczął się śmiać. Wszyscy zasiedliśmy do stołu i zjedliśmy śniadanie. Byliśmy w dobrych nastrojach.
- Pamiętajcie, że dziś jedziemy do babci. – tata nie był z tego powodu uradowany.
- A możemy teraz otworzyć prezenty? – Hugo spojrzał z nadzieję na choinkę. Ja podążyłam za jego wzrokiem. Stał tam stos różnokolorowych paczek. Moją uwagę przykuła jedna. Była ogromna, zawinięta w niebieski papier i zasłaniała cały kominek.
- A ta dla kogo jest? –wskazałam na nią.
- Dla ciebie. – burknął Hugo.
- Oj, nie obrażaj się braciszku. – podeszłam do niego i rozczochrałam mu włosy. Wiedziałam, że tego nie lubi.
- To możemy otworzyć? – błagalnie spojrzałam się na rodziców.
- Tak. – westchnęła mama.
Obydwoje rzuciliśmy się do prezentów.  Dostałam diamentowane kolczyki od kuzyna,  pięć pudełek czekoladowych żab, siedem różnych książek, perfumy oraz sweter od babci Molly.  Na końcu podeszłam do największej paczki.  Zerwałam papier i już miałam ściągać wieczko, kiedy…
- WESOŁYCH ŚWIĄT! –Scorpius wyskoczył z niego.  Odskoczyłam jak oparzona.  Moja mama pisnęła z przerażenia.  Po chwili przyjrzałam się Scorowi. W prawej ręce trzymał jemiołę, usta miał złożone w dziubek, na głowie czapkę Mikołaja, a oczy przymrużone.  Potem spojrzałam na rodziców.  Mama była zdziwiona, a tata zły. Zapowiadają się bardzo wesołe święta…

____________________

Wesołych świąt, szczęścia, pomyślności, zdrowia, miłości, dużo pomysłów. Co się tyczy miłości to szczęścia w niej. Pijanego Sylwestra i szczęśliwego Nowego Roku! 
Życzy Kasia i Gabi

____

A jeśli chodzi o miniaturkę to miała ją napisać Gabi, ale nie ma internetu. Pocieszę Was, Gabi ma dla Was niespodziankę. :D
Jak chcecie być informowani o rozdziałach/miniaturkach to piszcie w komentarzu (zostawcie link do bloga).

MÓJ OSTATNI ROZDZIAŁ
OSTATNI ROZDZIAŁ GABI
Myślodsiewnia 
Mapa Huncwotów

wtorek, 9 grudnia 2014

"Ja i Draco" Rozdział 19

          Mało tej nocy spałam albo tak mi się zdaje. Nie wiem nic, mam mętlik w głowie i jednocześnie pustkę. Mimo wszystko czuję, że  będzie lepiej.
Stałam nad umywalką i wpatrywałam się w swoje odbicie. Opuchnięte oczy, bladsza niż zawsze cera i usta bez uśmiechu. Cho miała rację. Wyglądam fatalnie. Zastanawiałam się, gdzie się podziała tam Luna. Ta sprzed tygodnia, miesiąca, roku... Niestety niedane mi wiedzieć.
Obmyłam się, ubrałam i szybko wyszłam z łazienki. Zbiegłam po schodach na śniadanie. W Wielkiej Sali zajęłam swoje miejsce. Dalej byłam smutna, ale przypomniałam sobie, że dziś Cho wychodzi ze Skrzydła Szpitalnego. To mnie nieco podniosło na duchu. Musiałam tylko wytrzymać w czasie lekcji, a potem mogłam już spokojnie spędzać czas z przyjaciółką.
Patrzyłam się na stół Slytherinu. Przyjrzałam się wszystkich Ślizgonom, zanim obdarzyłam spojrzeniem Draco, na którego pai tak patrzyłam się najdłużej. Badałam z daleka jak się zachowuje. Miał swoją maskę, ale czułam, że jest nieco zestresowany i przygaszony. Siedział, rozmawiał i udawał, jak najbardziej wyluzowanego. Rozmawiąjąc patrzył na wszystkich, prócz Pansy, która siedziała trzy miejsca dalej po przeciwnej stronie.
Gwar rozmów został zagłuszony przez szum skrzydeł. Wleciały sowy z listami. Podleciały do mnie dwie z nich. Jedna była od taty. Przysłał mi nowy numer Żonglera! Spojrzałam na drugą. Była mała i puchata. To ta, którą wysłałam do Draco! Odpisał! Odwiązałam ode jej nóżki niewielką karteczkę. Wysypałam na talerzyk kilka pestek dyni, by sowy je zjadły i zaczęłam czytać liścik.

Dziś wieczorem nie mogę. Obiecuję, że jutro się zjawię i będę na Ciebie czekał nawet wieczność
Kocham Cię, Luno.
Twój Draco.

Ucieszyłam się z tej wiadomości, choć nie powinnam. Nałożyłam sobie na talerz dużą porcję jajecznicy.
- Zjesz tyle? - usłyszałam śmiech. Nie był on szyderczy ani ironiczny, lecz po prostu życzliwy. 
- Cho! - krzyknęłam na całą Wielką Salę. Każdy na nas, a raczej na mnie patrzył. Cho się roześmiała jeszcze bardziej. Przez pobyt w skrzydle strasznie zmizerniała, ale dalej było widać iskierki radości w jej oczach.
- Jak się cieszę, że wyszłaś. - powiedziałam, gdy usiadła koło mnie. 
- I napisałaś do niego? - wyszeptała nakładając sobie na talerz naleśniki.
- Owszem. - odpowiedziałam z dumą. 
- Odpisał?
- Tak! Zgodził się! - wykrzyknęłam radośnie - Ale to dopiero jutro.
- Strasznie się cieszę! Na pewno wam się ułoży. 
- Też tak uważam. - delikatnie zmarkotniałam, bo przypomniał mi się mój plan. Nie powiem jej tego teraz. Dowie się o tym po spotkaniu. Spojrzałam na stół Ślizgonów. Draco się na mnie patrzył! Zapomniałam o moim planie i upajałam się tym, że na mnie patrzy. W jego oczach była czułość i nutka zmieszania. Słodko to wyglądało razem z delikatnym uśmiechem. Po chwili opuścił wzrok i zaczął się wpatrywać w swój kubek.
- Co masz pierwsze? - spytała Cho - Ja się będę męczyć w lochach.
-Obrona przed Czarną Magią. - westchnęłam zrezygnowana - Pierwsze zadanie na dziś: nie dostać szlabanu. 
- Ojć... U mnie będzie z tym ciężko. -zaśmiała się. Była dziś taka radosna! Chociaż ja się cieszę, gdy wychodzę ze skrzydła szpitalnego. Przez chwilę jadłyśmy w zupełnej ciszy. Żadnej z nas nie chciało się przerywać tej ciszy, bo była dość przyjemna. 
- Luna! Jakim cudem udało ci to wszystko zjeść? - roześmiała się Cho. Spojrzałam na mój talerz. Był pusty.
- Magia - zaśmiałam się - Muszę lecieć. Nie mogę się dziś zarwać szlabanu. 
- Pa - krzyknęła moja przyjaciółka. 
Wybiegłam z Wielkiej Sali w podskokach. Moja radość była wręcz nieadekwatna do tego co ma się wydarzyć. W głębi duszy czułam jeszcze do niego żal, ale nie tak wielki jak wcześniej. Jego zgoda, wyjście Cho ze skrzydła... To mnie tak uszczęśliwiło! Wreszcie się z nim spokojnie spotkam! Przytulę się do niego...
Nie! głos w mojej głowie dał mi o sobie znać. Nie będziesz się do niego przytulać! Ta radość jest chwilowa. Potem znowu będziesz przez niego cierpieć. Pamiętasz co ci w ostatnich dniach zrobił?
Przed oczami stanął mi obraz jak całował się z Pansy, przytulał ją...
Znowu byłam smutna, ale z tego spotkania w dalszym siągu się cieszyłam. Niestety muszę to zrobić. Tak będzie lepiej, przynajmniej dla niego.
Weszłam do klasy. Ropuchy jeszcze nie było, ale połowa uczniów siedziała na swoich miejscach. Nienawidziłam tej sali. W tym roku była najgorszą z możliwych. Już nawet wolałam zimne i mroczne lochy niż ten różowy pokoik. Wszystko było zbyt słodkie. Na ścianach wisiały talerze z kotkami. Klasa wyglądała dość tandetnie i nikt nie myślał, że uczy tu tak wredna osoba.
Do klasy weszła nasza tegoroczna nauczycielka, profesor Dolores Umbridge. Znienawidzona przez niemal wszystkich uczniów Hogwartu. Wyjątek stanowiła część Ślizgonów. Na pierwszy rzut mogła się wydać całkiem miła, ale było o wiele inaczej.
- Witajcie moi mili. - zapiszczała. - Zacznę od omówienia waszych ostatnich wypracowań. Nie wiem z czego korzystaliście, ale wyszło wam to fatalnie! Mieliście tylko wypisać z podręcznika sposoby na zabicie druzgotka! Oceny są bardzo słabe i nikt nie dostał nawet czwórki!
Zaczęła rozdawać wypracowania. Każdy był wkurzony oceną, jaką dostał, ale nikt odważył się odezwać. 
- Przecież powinienem dostać wyższą ocenę! - wreszcie ktoś się jej postawił. Było to Marco. 
- Na pewno? - zapytała uroczym głosikiem.
- Tak. Przecież wszystko z książki wypisałem. 
- Och, tak? - uśmiechnęła się słodko, ale jednak złośliwie - Nie ma tu jednej, ale ważnej rzeczy.
- Jakiej? - zapytał, a ona zaczęła głosić mowę o kolejnym sposobie. Ja w tym czasie szukałam go w podręczniku. 
- Nie ma go w książce. - powiedziałam.
- No to było szukać też w innych źródłach, a nie tylko w podręczniku.
Zdenerwowałam się nie na żarty. 
- Sama pani kazała korzystać tylko z podręcznika, bo przecież najważniejsze są podstawy! - krzyknęłam.
- Obydwoje macie u mnie szlaban! Szczegóły omówimy po lekcji. - powiedziała niewinnym głosikiem - Ravenvlaw traci 50 punktów!
Przez resztę lekcji siedziałam cicho. Nie chciałam stracić większej ilości punktów. Marco zmarkotniał bardziej ode mnie. Każdy notował w ciszy, jakby się jej bał. Myślałam nad spotkaniem z Draco. Co mu powiem, jak to zrobię... Teraz ta wizja nie była tak radosna jak wcześniej. Przecież on może mi tego nie wybaczyć! Choć może zrozumie, jeśli mu powiem, że chcę żeby był szczęśliwy.
Radość, która towarzyszyła mi przy śniadaniu zaczęła umykać wraz z pojawieniem się wspomnień. Choć było to kilka złych wspomnień,to od nich mój dzień zaczął się psuć. Nie będę mogła zapomnieć szczęścia jakie mi dał. Naszych pocałunków... Tego jak mnie przytulałam... Lubiłam jak mówił o swoich planach na przyszłość. Uwzględniał w nich mnie, zastanawiał się jak będą wyglądać nasze dzieci i dziwił się, że nie mam żadnych planów. 
- Moi drodzy, lekcja się skończyła. - oznajmiła z radością. - Możecie wyjść.
Spakowałam książki do torby i stanęłam obok Marco. Jego mina wskazywała na to, że ma ochotę się z nią dalej kłócić.
- Wasze zachowanie jest skandaliczne! - zaczęła piszczeć. - Wytykać profesorowi błąd, tylko po to, by mieć lepszą ocenę! To jest niegodne czarodzieja! 
Przerwała i podeszła do jednego ze swoich talerzyków. Zaczęła coś do niego mówić. Po chwili wróciła do biurka. 
- Tak zachowywać może się jakiś mugol bądź szlama, a nie czarodziej czystej krwi! - krzyknęła - Wasz szlaban zaczyna się w poniedziałek i kończy w następny piątek. Macie być u mnie codziennie o 17. Zrozumiano?
- Tak jest... - mruknęliśmy. 
- Możecie wyjść. 

_________

Nie wiem, czy czekaliście na ten rozdział, ale jeśli tak to: Pojawił się długo oczekiwany rozdział 19. Za 5 komentarzy będzie następny. Piszcie jak Wam się podoba. :D
Jak chcielibyście być informowani o nowych rozdziałach to napiszcie w komentarzu i dodajcie linki do Waszych blogów. Możecie też napisać w Myślodsiewni.
Dziękujemy za przekroczenia 7000 tysięcy!