wtorek, 27 stycznia 2015

'W poszukiwaniu swego znicza' Rozdział 11

-Luna! - krzyknęłam - Chodź tu!
Dziewczyna próbowała po cichu wymknąć się z dormitorium, uciekając przede mną. Ale niestety jej się to nie udało. Cała sytuacja mnie rozśmieszała. Wygrzebałyśmy z kufrów wszystkie moje i Luny sukienki oraz eleganckie bluzki. Porozwalałyśmy je na łóżkach, gdzie czekały aż przymierzy je moja przyjaciółka. Ta tymczasem próbowała uciec.
- Colloportus! - wycelowałam różdżką w drzwi, a te od razu się zamknęły - Nie ma tak łatwo - roześmiałam się.
- Cho, błagam cię - zaczęła wymachiwać rękami.
- Chodź, chyba coś znalazłam. Co ty na to? - podsunęłam jej pod nos śliczną, delikatną spódniczkę w kolorze jasnego różu.
- Nieee, nie na takie spotkanie - mruknęła.
To nie arcydzieło, wiem o tym doskonale. Dodałam dla urozmaicenia
Posłałam spódnicę na stertę odrzuconych ubrań i szukałam następnej.
- Mogłabyś pomóc - spojrzałam na dziewczynę, która klapnęła bezradnie na moje łóżko.
- O! Załóż tę niebieską, w której tak prześlicznie wyglądasz - powiedziałam z entuzjazmem - czekaj, zaraz ją znajdę. Accio niebieska sukienka - po chwili z kufra Luny wyfrunęła zgrabnie piękna sukienka. Bardzo mi się podobała. Luna obiecała mi ją kiedyś pożyczyć, gdybym jej potrzebowała.
- No, wbijaj się w to cudeńko - powiedziałam.
- Czy ja wiem? Przecież to zbyt eleganckie. Cho, to ma być zwykłe spotkanie!
- Zwykłe spotkanie, akurat. Miało się odbyć parę dni temu, ale Draco poprosił o przesunięcie, bo chciał stworzyć coś romantycznego. ROMANTYCZNEGO, Luna. Trzeba się dopasować.
- Ale..
- Żadnego ale. Wystroimy cię na bóstwo, aż mu się odechce w ogóle spojrzeć na tą całą Pansy.
Moja przyjaciółka nie wiedziała, co ma mi odpowiedzieć. Spojrzałam na nią triumfalnie.
- Wygrałam. A teraz przymierzaj - podałam jej sukienkę.
 Dziewczyna upuściła ją na podłogę, kucnęła i znów ją zgarnęła. Spojrzałam na jej ręce - lekko drżały.
- Luna? Co się dzieje?

Przyjaciółka usiadła na moim łóżku i patrzyła na sukienkę, którą miętosiła w rękach. Widać było że coś ją gryzie. Wpatrywałam się w nią bez słowa. Odetchnęła, po czym uniosła głowę i popatrzyła w moje oczy.
- Pamiętasz, jak miałam wypadek na schodach do Sowiarni, prawda?
Przytaknęłam.
- Ja… Nie opowiedziałam ci wszystkiego. – Odłożyła sukienkę na bok i wyprostowała się. – Mówiłam ci, że rozmawiałam z Pansy i Mandy zanim mnie zepchnęły.
Znów przytaknęłam i siadłam obok niej.
- Ona… ona mówiła mi, że Draco… - przełknęła ślinę – że Draco traktuje mnie jak zabawkę. Jest ze mną tylko dla żartu. Mówiła też, że będę tego żałowała, że on złamie mi serce.
- Luna, przecież znasz Pansy. Jestem pewna, że mówiła to wszystko tylko po to by cię do niego zniechęcić – objęłam przyjaciółkę ramieniem.
- Wiem, że ona tak potrafi, ale ja boję się że mogła mieć trochę racji. W końcu widziałam go z Pansy. Cho, ja sama już nie wiem.
- Wiesz, dobrze by było, gdybyś pogadała o tym z Draco - skrzywiła się słysząc to - Noo, nie krzyw się. Skoro nie jesteś pewna, to trzeba to wyjaśnić. A tak przy okazji...
Podniosła na mnie wzrok.
- Powinnaś pójść z tym do Flitwicka. Będę ci o tym przypominać i zdania nie zmienię.
Moja przyjaciółka westchnęła.
- Ale Cho, gdy ja mu to powiem to będzie jeszcze gorzej. On powie wszystko Snape'owi. Mopsica zrobi mi piekło, wszyscy będą mnie wyzywać, a Snape będzie ze mnie szydził na eliksirach.
- Poprosisz Flitwicka żeby wziął to pod uwagę. Można przecież załatwić to inaczej. - poklepałam ją po plecach - No, już. Damy radę. A teraz idź włożyć tę kieckę.

Dziewczyna przebrała się dosyć szybko i wyszła w niej trochę nieśmiało. Przyglądałam się jej badawczym wzrokiem.
- Mhm, dalej. Obróć się - zakręciłam palcem w powietrzu.
Luna uśmiechnęła się i obróciła zamykając oczy. Wyglądała w niej świetnie.
- Zrobimy ci potem jakąś fajną fryzurkę i będzie świetnie! - ucieszyłam się - A teraz już się zbierajmy. Zgłodniałam.
- Ja też - zaśmiała się przyjaciółka.


Gdy wracałyśmy z Wielkiej Sali dyskutowałyśmy na temat fryzury. Widać było, że zaraziłam Lunę swoim entuzjazmem. Trajkotała jak najęta o różnych upięciach, jakie widziała w czasopismach typu ‘My, czarownice’, ‘Jak zaczarować swe włosy’ i ‘Dobre rady jak wyczarować coś z niczego’.  
Ustaliłyśmy, że zrobię jej warkocza.
Gdy weszłyśmy do naszego dormitorium z ulgą stwierdziłyśmy, że nikogo oprócz nas tam nie ma. Luna szybko się przebrała i usiadła na łóżku. Stanęłam zaraz za nią i wzięłam się do roboty. Starannie dobierałam pasma jej falowanych blond włosów. Poszło mi szybko. Na koniec wyjęłam parę krótkich kosmyków z warkocza i podziwiałam swoje dzieło. Byłam całkiem zadowolona z efektów. 
- No, wyglądasz cudnie. Jak księżniczka.
Luna oglądała się w lustrze z każdej możliwej strony. Zdawało mi się, że nie cieszy się z tego spotkania tak bardzo jak ja. To pewne, że się stresowała. W końcu chciała wyjaśnić całe to głupie zajście z Pansy. Jestem pewna, że wszystko się wyjaśni i znów będzie dobrze. Nie mogą przecież zerwać, za bardzo im na sobie zależy. 
- No, a teraz leć do Draco. Zaraz się spóźnisz - popchnęłam lekko przyjaciółkę w stronę drzwi. Zaraz po tym jak wyszła usłyszałam jakieś ciche, pojedyncze gwizdy. Tak, moja przyjaciółka wyglądała na prawdę ślicznie. Rozejrzałam się po pokoju. Wszędzie walały się nasze sukienki, spódnice, bluzki... Nie mogłam nawet znaleźć różdżki, którą zostawiłam tu przed obiadem. Zakasałam rękawy i wzięłam się do składania i układania ubrań w kufrach. Po jakimś czasie wreszcie skończyłam i znalazłam różdżkę. Odetchnęłam, poprawiłam włosy i wyszłam. Nawet sama nie wiem gdzie, po prostu wyszłam żeby się gdzieś przejść.
Szłam sobie spokojnie korytarzem, gdy nagle wpadł mi do głowy pomysł. Natychmiast pobiegłam do biblioteki. W środku nie było tłumów, to dobrze. Ruszyłam do alejki ksiąg z zaklęciami i zaczęłam czytać grzbiety ksiąg. Wybrałam takie egzemplarze jak 'Zaklęcia obronne', 'Proste, szybkie i skuteczne', 'Jak uśpić małego czarodzieja', 'Zaklęcia uczniowskie - psikusy i nie tylko'.
Z kupą książek udałam się do najbliższego stolika i zaczęłam przeglądać Spisy treści. Szukałam wszystkiego co mogłoby uśpić, odurzyć, omotać, spowodować stratę świadomości... Każdego zaklęcia, które mogłoby być ewentualnie na mnie rzucone. Wiem, że to brzmi dziwnie. Przecież wypadki zdarzają się każdemu. Ale mimo wszystkich swoich i cudzych tłumaczeń chciałam sprawdzić, czy zaklęcie o podobnym działaniu istnieje i czy ktoś mógłby je rzucić.
Po około pół godziny miałam na koncie dwa znalezione hasła, ale oba dotyczyły eliksirów.

Eliksir Słodkiego Snu (inaczej: Eliksir Usypiający) - eliksir, który powoduje natychmiastowe zaśnięcie. Jest podawany osobom chorym, cierpiącym na bezsenność oraz małym dzieciom mającym problem ze snem. Można podawać go doustnie, nasączyć nim pokarmy lub dolać do napoju. Po spożyciu eliksiru nie ma się żadnych snów. 
Składniki:
- 2 krople śluzu gumochłona
- 4 gałązki lawendy
- 4 gałązki waleriany
- 6 miarek standardowego składnika

Eliksir Dulcenus - odpowiednik Eliksiru Usypiającego (str. 274) Ma takie same zastosowanie i podobne działanie, jest jednak bezpieczniejszy. Można podawać doustnie, nasączyć nim pokarmy lub dolać do napoju. Najczęściej podawany dzieciom mającym problem ze snem bądź osobom przemęczonym nie mogącym zasnąć. Efekty po spożyciu eliksiru są widoczne po około od 1 do 2 godzin po spożyciu. Po spożyciu eliksiru nie ma się żadnych snów.
Składniki:
- 2 krople śluzu gumochłona
- 5 gałązek lawendy
- 4 gałązki waleriany
- 6 miarek standardowego składnika
- 1 kropla nalewki z piołunu


Postanowiłam przepisać je sobie na pergamin, tak w razie czego i zaczęłam się nad tym zastanawiać. Po dłuższej chwili wzięłam do ręki następną księgę. Była mocno zakurzona i wyglądała na starszą niż pozostałe. Otworzyłam ją na Spisie Treści i zaczęłam szukać. Niestety niewiele mi to dało, zaczęłam więc przeglądać ją kartka po kartce. Księga okazała się leksykonem, co ułatwiło mi sprawę. Zaczęłam szukać w rozdziale 'Zaklęcia codziennego użytku'. Czytałam działanie każdego zaklęcia, którego nie znałam. Zbliżałam się już do końca działu, gdy na coś trafiłam.

Sopiturnus
Zaklęcie ma na celu uśpienie przeciwnika, odurzenie go. Czasem używane w pojedynkach. 
Po rzuceniu zaklęcia przeciwnik popada w stan senności, stopniowo traci przytomność. Czas utrzymywania się efektu zaklęcia to od 10 do 15 minut. Zaklęcie czasem używane do wzmocnienia działania zaklęcia Drętwoty lub eliksirów powodujących senność. Wówczas czas utrzymywania się efektu może trwać od paru godzin do nawet paru tygodni.

- To jest to! - krzyknęłam.
- Cicho bądź albo stąd wyjdź - syknęła na mnie stara bibliotekarka, pani Pince.
Przepisałam znalezione zaklęcie zaraz pod eliksirami i włożyłam ostrożnie do kieszeni spodni. Zaniosłam księgi na swoje miejsca i wyszłam zadowolona z biblioteki. Wracając do wieży byłam pogrążona w myślach. Nie zauważyłam nawet, że wpadłam na jakąś osobę.
- Na Merlina, przepraszam, nie zauważyłam cię - schyliłam się i pomogłam dziewczynie zebrać jej książki.
- A, ja też przepraszam. Zagapiłam się w rozpiskę. Jestem tu nowa i nie kojarzę jeszcze wszystkich korytarzy. - uśmiechnęła się z lekkim zakłopotaniem. 
- Cho - podałam jej rękę.
- Natalie - uśmiechnęła się lekko.
-  Z jakiego domy jesteś? - spytałam.
- Przydzielono mnie do Hufflepufu. Mam parę pytań i szukam profesor Sprout. Mogłabyś mi pomóc?
- Jasne.

_______________________

Wybaczcie, że pojawił się później niż było zamierzone, ale kłopoty z netem nie sprzyjają pisaniu i publikacji. Mam nadzieję, że jakoś to się unormuje. W niedzielę zaczynają mi się ferie, więc raczej coś wpadnie.  Za 5 komentarzy kolejny rozdział. :)

Nazwę zaklęcia wymyśliłam sama, a nazwę eliksiru wymyśliła Kasia.
Sopiturnus - łac. sopitur - usypiać; som. nus - spać
Dulcenus - łac. dulce - słodki; som. nus - spać


Mój ostatni rozdział

wtorek, 20 stycznia 2015

"Ja i Draco" Rozdział 20

-Luna! Chodź tutaj! - krzyknęła Cho, gdy próbowałam wymknąć się z domitorium. Ściślej mówiąc, chciałam przed nią uciec. Dziś była wyjątkowo przerażająca. Moja przyjaciółka szykowała mnie na spotkanie z Draco, bo...
- To spotkanie  będzie inne. To będzie bardzo ważne wydarzenie dla waszego związku. - powtarzała to co dziesięć minut. Jej zdaniem powinnam wyglądać jak księżniczka, bo mamy się pogodzić.
Jasne, myślałam, ja się z nim tak łatwo nie pogodzę. Jeszcze nie znasz mojego planu.
- Cho! Wyluzuj! - byłam gotowa klęczeć przed nią na kolanach.
- Co ty na to? - zamachała mi przed jasnoróżową spódniczką, olewając moje protesty.
- Błagam! - nienawidziłam tej spódnicy. Cho o tym dobrze wiedziała, ale wzięłam ją ze względu na nią. Kiedyś ją jej pożyczę. Byłam już bardziej skłonna założyć...
- Załóż tą niebieską sukienkę. - chyba mi czyta w myślach. - Obiecałaś mi! Przecież wiesz jak ślicznie w niej wyglądasz! Gdzieś tu była.
           Miałam chwilę spokoju. Na szczęście zaledwie dwie minuty temu schowałam ją do kufra. Póki co, Cho szukała jej po całym pokoju. Potrwało to pięć minut, a ja tymczasem próbowałam znowu uciec z sypialni. Chwyciłam za klamkę, nacisnęłam ją... A niech to! Cho zaczarowała drzwi!
- Wiedziałam, że będziesz znów próbowała. - powiedziała z satysfakcją i powróciła do szukania sukienki. W końcu zrezygnowana przywołała ją zaklęciem.
- Wbijaj w to cudeńko. - uśmiechnęła się.
- Ale to zwykłe spotkanie, a ta kiecka jest za elegancka.
- Draco poprosił o przełożenie tej RANDKI, bo chciał stworzyć coś romantycznego i dlatego ta sukienka jest idealna na tę okazję.
-  Ale... - liczyłam, że wpadnie mi coś do głowy.
- Żadnego ale! Będziesz wyglądać jak księżniczka!
           To mnie zatkało. Poddałam się. Cho uśmiechnęła się z satysfakcją i podała mi sukienkę. Zrobiłam krok w stronę łazienki i stanęłam jak wryta. Wpatrywałam się tępo w przestrzeń. Przypomniałam sobie ten dzień. Przypomniałam sobie, coś o czym nikomu nie powiedziałam, nawet Cho.
- Luna! Co się dzieje? - Cho była zaniepokojona.
- Cicho. - szepnęłam. Do dziś nie wiem czy to usłyszała.
           Przed oczami miałam Pansy i Mandy, gdy stały na szczycie wieży astronomicznej. Słyszałam jej sztucznie słodki głos. Ostrzegała mnie przed nim, przed Draco. Zaczęłam sobie przypominać, co mi wtedy powiedziała. Mówiła, że będę dla niego nic nieznaczącą zabawką. Mówiła, że on złamie mi serce. Miała rację... Mogłam jej posłuchać. Może by było inaczej i nie zrzuciłyby mnie ze schodów? Choć z drugiej kto by ich w takiej sytuacji posłuchał?
- Luna?
- Tam... Wtedy... - zaczęłam niepewnie. Cho wzięła mnie za rękę i posadziła na łóżku.
- Opanuj się. Oddychaj głęboko. Wdech i wydech. - powiedziała. Zaczęłam postępować według jej instrukcji.
           Rozejrzałam się po pokoju. Siedziałam na łóżku Cho, ponieważ moje było zawalone ubraniami. Na środku pokoju leżała moja sukienka, którą pewnie wypuściłam z rąk.  Padmy nie było w pokoju, bo wyszła gdzieś z Chambers, która zajęła łóżko Marietty.
           Po kilku takich wdechach byłam opanowana, ale zanim zaczęłam mówić co mi się przypomniało, wzięłam ostatni głęboki wdech.
- Pamiętasz ten mój wypadek, kiedy spadłam ze schodów sowiarni?
- Tak. - kiwnęła głową.
- Tam była Pansy i Mandy.
- To one cie zepchnęły? - Cho była przerażona.
- To też, ale nie to o chodzi!
- Luna! Pójdziesz z tym do Flitwicka. - zaczęła mówić jak Hermiona.
- Dobrze, dobrze. Zrobię to jutro! - obiecałam. - Powiedziały, że dla niego będę zabawką i że złamie mi serce. Miały rację...
-Luna! Nie wolno ci tak myśleć! - skarciła mnie. - Sama powiedziałaś, że to ona się na niego rzuciła!
- Ale on to odwzajemnił!
- Mógł was pomylić.- obie dobrze wiedziałyśmy, że pomylenia mnie i Mopsicy było nierealne. - I dlatego macie się spotkać, żeby sobie wszystko wyjaśnić.
Sukienka dalej leżała na środku pokoju.
- To ja pójdę się ubrać. - podniosłam sukienkę z podłogi i poszłam do łazienki.
- Wiesz co mu powiesz? - zapytała gdy wchodziłam do łazienki.
No właśnie... Co miałam mu powiedzieć?
- Za chwilę coś wymyślę. - zamknęłam drzwi. Zaczęłam się rozbierać.
Hmm... Takiej złej figury to ja nie mam... Przeglądałam się w lustrze. Mój wzrok przykuł jeden, niby nieistotny szczegół. Łańcuszek, który dostałam od Draco. Odkąd mi go dał nigdy go nie ściągnęłam. Do teraz... Miałam go mu oddać i nigdy więcej nie założyć.
Niech go da Pansy, przemknęło mi przez głowę.
           Cały czas nie wiedziałam, co mu powiem. Po dłuższym namyśle zdecydowałam się na coś "oklepanego". Przyrzekłam sobie, że w czasie tego spotkania postaram się nie dramatyzować i być spokojna.
           Założyłam sukienkę i wróciłam do pokoju.
- No! - Cho klasnęła - Wyglądasz cudownie! Jak księżniczka. Jeszcze tylko jakąś fryzurą zrobimy i będziesz gotowa.
           Moja przyjaciółka zaczęła mi się bacznie przyglądać.
- Wiem! Zrobię ci warkocza! -krzyknęła z radością - Siadaj!
           Posłusznie wykonałam jej polecenie. 
        Cho chyba cieszyła się na myśl o tym spotkaniu bardziej niż ja. Pewnie, dlatego że myślała, że się pogodzimy, ale ja miałam inny zamiar.
- Jakie masz plany na dziś? - zapytałam.
- Jeszcze nie wiem. - powiedziała - Raczej odrobię lekcje, a potem może pójdę do biblioteki.
- Po spotkaniu będę cię tam szukać.
- Ta randka się tak szybko nie skończy. Przynajmniej Draco tak mówi. - uśmiechnęła się.
Przecież on mnie nie zatrzyma jak będę sobie chciała pójść, pomyślałam.
- Gotowe! - powiedziała.
- Już? Tak szybko?
- Owszem!  Teraz leć do Draco. - wypchnęła mnie z pokoju. Przeszłam przez Pokój Wspólny. Wzbudziłam niemałe zainteresowanie. Każdy się na mnie patrzył. Część osób miało otwartą buzię. To chyba znaczyło, że dobrze wyglądałam.
      Nie spieszyłam się. Po jakiś dziesięciu minutach wyszłam z zamku. Z racji, że była sobota zdecydowaliśmy, że spotkanie odbędzie się wcześniej. Spojrzałam w stronę drzewa nad jeziorem. Już tam był. Moje serce zaczęło bić szybciej. Myślałam, że mi ono ucieknie prosto w jego ramiona. Obrócił się w moją stronę i z olśniewającym uśmiechem mi pomachał. Odmachałam mu i zaczęłam iść szybciej w jego stronę. Sama nie wiem po co. Byłam już blisko drzewa, gdy Draco do mnie podbiegł. Złapał mnie w talii i zaczął całować.
      Wtedy mi tylko tego brakowało! Choć pocałunek był cudowny, to jednak wyprowadził mnie w równowagi.
       Jak on śmiał mnie całować? Wcześniej pocałował Pansy, a teraz mnie! Czy on myślał, że prze to mu odpuszczę? Na pewno nie... Nie będzie mnie więcej całował! 
     Choć z drugiej strony robi to tak cudownie... Był w tym najlepszy! Chciałam się go całować godzinami! Chyba był do tego stworzony! Jego pocałunki kojarzyły mi się z miodowym budyniem! Gdy mnie całował, czułam się jak w niebie. Uwielbiałam jak to robił! 
       Wtedy poczułam, że nieważne co by mi zrobił i tak będę go kochała. Może jednak wyjaśnię to sobie z nim? Przecież go kocham! 
Ale on ciebie nie, szepnął mi głosik w głowie. 
Skąd wiesz?
Gdyby cię kochał nie pocałowałby jej! Musisz z nim zerwać! Nie bądź dłużej jego zabawką albo on ciebie zostawi. 
- Bardzo mi się podobało nasze wtorkowe spotkanie. - powiedział. Oniemiałam. Przecież we wtorek na moich oczach całował się z Pansy. 
- Mi też -wydukałam. Dokładnie mi się przyjrzał. 
- Pięknie wyglądasz. Jak księżniczka. 
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się. - Cho mnie tak wystroiła. 
- O, właśnie! Jak się ona czuje? 
- Dobrze. Zdążyła mnie już nieźle nastraszyć. - powiedziałam. Przytulił mnie, a ja zaczęłam tonąć w jego ramionach.
- Kocham cię i nigdy nie przestanę. - wyszeptał w moje włosy, a potem złożył na nich delikatne pocałunki. Kilka kosmyków włosów wypadło mi z warkocza. Spojrzałam na Draco, a wtedy starania Cho poszły na marne. 
- Przepraszam. - zrobił minę aniołka. - Wolę jak masz rozpuszczone włosy. 
Zaśmiałam się. I jak ja miałam z nim zerwać? Niestety musiałam to zrobić. 
- Draco... - zaczęłam. 
- Tak, księżniczko? 
- Bardzo cię przepraszam, ale nasz związek nie ma już sensu. Myślę, że nie dogadujemy się tak jak dawniej, wychodzi jakaś różnica charakterów. - kłamałam. - I przestaję do ciebie czuć to co czułam. Przykro mi.
       Jak ja nienawidzę kłamać! W tym zdaniu tylko jedno było prawdziwe, że mi przykro, reszta to były kłamstwa. Miałam nadzieję, że nie wyczuł, że kłamię. Całe to zdanie wyrzuciłam na jednym tchu.
- Luna, kochanie, może uda nam się to jeszcze naprawić. - był zrozpaczony. - Błagam cię. Postaram się zmienić! 
- Draco, nie. To nic nie da. Wiem, co czuję. Znajdziesz sobie inną, która będzie w stanie cię uszczęśliwić bardziej niż ja.  - powiedziałam. Zachciało mi się płakać. Odwróciłam się, żeby wrócić do zamku. Chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się.
- Drugiej tak cudownej jak ty nie ma. Jesteś pewna, że do mnie nic czujesz? - w jego oczach był ból. Nie mogłam w nie patrzeć. Zraniłam go i okłamałam, świetnie! 
- Tak, Malfoy. - powiedziałam. - A teraz puść mnie. Chcę wrócić do mojej wieży. Jutro ci oddam twoje rzeczy. 
- Nie musisz ich oddawać. Teraz są już twoje.
- Nie są.
       Zaczęłam iść. Nie zatrzymywał mnie już więcej. Szkoda, ale z drugiej strony to dobrze. Mogłam już nie wytrzymać i popłakać na jego oczach, a wtedy zobaczyłby, że tak na prawdę tego nie chcę. Może by mnie wyśmiał i sam zerwał? 
       Starałam się jak najszybciej wrócić do wieży. Nie miałam ochoty na spędzanie czasu z innymi. W końcu dotarłam do drzwi mojej wieży Krukonów. Prawie krzyknęłam, kiedy niespodziewanie się otworzyły.
- Luna! Jednak nie muszę cię szukać. - powiedziałam Melanie. - Profesor Flitwick kazał mi przekazać, że o jutro po szesnastej masz się stawić u niego w gabinecie. Chce z tobą o czymś porozmawiać. 
- Dobra, dzięki. - powiedziałam. - Widziałaś gdzie Cho?
- Chyba gdzieś wyszła, ale nie jestem pewna. 
- Dzięki. - weszłam do pokoju wspólnego, a stamtąd do mojego dormitorium. Ściągnęłam sukienkę i ubrałam się w luźniejsze rzeczy. 
       Zaczęłam płakać. Dlaczego to zrobiłam? Pewnie teraz mnie nienawidzi! Na pewno już do mnie nic nie czuje! Zraniłam go! Jakbym nie mogła porozmawiać! 
       Przypomniałam sobie jego oczy. Szare i zrozpaczone. Jakby zasnute mgłą. Ból, jaki w nich było widać, był niedopisania. Nigdy nie widziałam tak smutnych, a jednocześnie pięknych oczu. Jak mogłam do tego dopuścić?! Jestem okropnym człowiekiem. Nieważne, że pocałował Pansy i ją przytulił. Dalej go kochałam, a to co zrobił, nie miało już znaczenia. Powinnam mu powiedzieć, że to nieporozumienie. Może by mi wybaczył... 


________
Jest już rozdział 20! Zdaje mi się, że coś go różni od pozostałych.
Fragment przygotowywań do spotkania wymyśliłam razem z Gabi. Pisząc ten fragment dobrze się bawiłam.
Dla skojarzenia niektórych sytuacji:
Rozdział 9  - wypadek Luny
Rozdział 13 - Luna dostaje od Dracona łańcuszek.
Kolejny rozdział będzie za 5 komentarzy :)