sobota, 22 czerwca 2013

IG: 'W poszukiwaniu swego znicza' Rozdział 2

Podczas lekcji nie miałam za bardzo czasu, żeby to wszytko przemyśleć. Marietta ostatnio ciągle wytykała mi fakt, że okłamałam Cedrika. Po prostu nie miałam ochoty spotkać go na ich treningu. Czy jest w tym coś dziwnego? Ostatnia lekcja - eliksiry - właśnie się skończyła. Wreszcie mogłam udać się do dormitorium i pogrążyć się w upragnionej ciszy. Niestety nie na długo. Czekała na mnie fura lekcji do odrobienia, jak zwykle zresztą. Podeszła do mnie Luna.
- Hej, chyba czas wziąć się za to, co?
- Chyba masz rację - odrzekłam, po czym ruszyłyśmy obładowane książkami, zmierzając do naszego ulubionego stolika.
Luna zaczęła chichotać, wydało mi się to trochę podejrzane.
- Z czego tak się śmiejesz - zapytałam.
- Co? A nie... z niczego.. to znaczy, cieszę się, bo niedługo ukaże się nowy numer Żonglera, może i ty skusisz się i ją kupisz?
- Nie muszę, bo i tak o wszystkim mi opowiadasz - uśmiechnęłam się.
- Racja - odwzajemniła Luna.
I tak mijało nam odrabianie lekcji. W końcu skończyłyśmy.
- No, nie jest tak źle jak myślałam. Może wybierzemy się na błonie - spytała Luna.
- No... dobra. Ej, a tak w ogóle to gdzie podziała się Marietta?
- Pewnie już leżakuje sobie na błoniach i na nas czeka.
Nigdzie jej nie było, po lekcjach urwała mi się i jakoś dziwnym trafem nie dostrzegłam jej jeszcze do tej pory. Czyżby coś kombinowała? Ale nawet jeśli, to pozostaje jedno pytanie: co?
Zamyślona pozwoliłam prowadzić się przez Lunę. Nawet nie zauważyłam gdy znalazłyśmy się na zewnątrz, pod ogromnym drzewem, które rzucało cień w naszą stronę. Usiadłam i zaczęłam się rozglądać. Podziwiałam w tej chwili rozległe, lekko nasłonecznione błonia rozciągające się przez większość terenu, dostrzegłam w oddali małą chatkę Hagrida. Miała swój urok i była ważnym szczegółem krajobrazu Hogwartu, choć taka mała i niepozorna. Wdychałam z zachwytem świeże powietrze, gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na swym ramieniu.
Odwróciłam się i ujrzałam kogoś, kogo kompletnie się nie spodziewałam. Był to Cedrik.
- Hej, Cho.
- Cześć, co ty tu robisz?
- Ponoć chciałaś mi coś powiedzieć, Marietta namówiła mnie, żebym tu przyszedł - powiedział, puszczając jednocześnie oczko.
- Ach tak, Marietta.
To wyjaśnia, dlaczego wcale jej nie widziałam.
- Więc... - spytał już lekko zmieszany moim milczeniem Cedrik
- Ach, tak. Więc... więc... chciałam powiedzieć ci... - nie mogłam wymyślić niczego sensownego - że, przepraszam cię, że nie mogłam pójść wtedy na twój trening.
- Nic się nie stało, mówiłem ci. Nie musisz mnie za to przepraszać. Więc to tyle?
- Yyyy... tak - poczułam ulgę.
- No dobra, to nie będę Wam przeszkadzał - powiedział, po czym miał zamiar odkręcić się i odejść, lecz przerwała mu Marietta.
- Nie przeszkadzasz nam, no co ty. Możesz z nami jeszcze zostać, jeśli chcesz - uśmiechnęła się.
Po co ona na siłę chce zbliżyć mnie do niego? Gdy tylko zostaniemy same wygarnę jej to.
- Niestety, umówiłem się z kumplami i przyszedłem tu tylko na chwilkę.
- Szkoda - odpowiedziała Marie.
Cedrik powoli oddalał się od nas, zbliżając się do grupki chłopców. Poczekałam na odpowiedni moment, by w pobliżu nie było nikogo.
- Coś ty znowu wymyśliła - rzuciłam, patrząc na Mariettę piorunującym wzrokiem.
- Ale co - spytała niewinnie, udając, że kompletnie nie wie, o co mi chodzi.
- Ty już dobrze wiesz, dlaczego przyprowadziłaś tu Cedrika i powiedziałaś, że chcę mu coś przekazać? Przez ciebie wyszłam na jakiegoś głupiego, zapominalskiego gnoma!
- Wcale nie przypominasz gnoma - rzuciła
- Nie chcę, żebyś na siłę chciała nas zbliżyć, jeżeli tobie na nim zależy, to się z nim umów, a jeśli chcesz żebyśmy my się spotykali, to przestań i pozwól, żebyśmy sami zadecydowali.
- Chciałam tylko pomóc.
- Wiem, ale to nie zbyt dobra pomoc.
- Dziewczyny, dosyć. Cho ma rację, to ich sprawy, nie powinnyśmy się w nie mieszać. A teraz może już wróćmy, podam wam trochę naparu z wykopieniek na uspokojenie, tata mi go przysłał - powiedziała Luna.
- No... dobra - zgodziłyśmy się.
Ruszyłyśmy w stronę Hogwartu zachowując ciszę. Wciąż byłam ciekawa, dlaczego aż tak bardzo zależy jej na tym, bym spotykała się z Cedrikiem.



/Miało być 5 komów, a za to był tylko 1. Smutam, no nic. Mam nadzieję, że chociaż teraz dodacie ich trochę więcej co? ;) Trzeci wkrótce.

piątek, 14 czerwca 2013

Ja i Draco Rozdział 2

Dzień minął mi na nauce, ćwiczeniach i myśleniu. Jak zawsze na korytarzu mnie palcami wytykali, przezywali "Pomyluna". No, ale jestem jaka jestem i już się nie zmienię. A może jednak się zmienię? Chociaż gdybym była z Draco... Nie, to niemożliwe, a może jednak... Przecież jestem specem od rzeczy niemożliwych i nieistniejących.
-Luna... Mam do ciebie pytanie... - zaczęła nieśmiało Cho.
-Tak, Cho co masz do powiedzenia?
- Zacznijmy od tego, że wstydzę sie zapytać Marietty. Ona tak bardzo go lubi.
- Czekaj, ale kogo ona tak bardzo lubi? - byłam zdezorientowana.
- No Cedrika. - wyjaśniła.
- Okej, no to mów dalej.
- No, bo zaczynam zauważać, że chyba... chyba... Chyba czuję coś do Harry'ego. -wyznała. - Tylko problem jest w tym, że on jest z Ginny.
- A ty z Cedrikiem...
-Oh.. No tak... Zzzzappomniałałam- zaczęła płakać w moje ramię -Luuuu..naa...Proszszę pomóż. Ja.. ja nieee chcę g.go ranić
-Dobra, ale najpierw przestań płakać. - kiwnęła głową, ale łzy nadal jej leciały.- A teraz słuchaj uważnie. Po pierwsze czujesz jeszcze coś do Cedrika?
Kiwnęła głową.
-Jest dla Ciebie jak na razie kimś więcej niż kolegą?
Kiwnęła.
-Więcej niż przyjacielem?
-Nie wiem.
- A więc jakbyś określiła?
- Jestem pewna, że nigdy by mnie nie opuścił.
-Ej, ej, ej! Ale chodzi tu o twoje uczucia. - powiedziałam
-Oh... Dobra. Postaram się to określić, mimo tego zamętu w głowie. -przez chwilę myślała- Hmmm... A więc jest dla mnie kimś więcej niż tylko przyjacielem. Mogę na niego liczyć, lubię go bardziej niż się kogoś innego, nawet bardziej od Harry'ego. Nie chcę, żeby cierpiał czy żeby stała mu się krzywda. Strasznie boję się, że on przestanie się do mnie odzywać, załamie się po tym gdybym miała odejść do innego...
- Stop! Już mi wystarczy.- przerwałam jej.- Sądzę, że nie powinnaś odchodzić do Harry'ego z dwóch powodów. Pierwszy Harry jest z Ginny. Drugi poczekaj może Ci przejdzie. Nie zostawiaj Cedrika. Jak coś to poproś o czas aby móc przemyśleć parę rzeczy.
-Dzięki, Luna jesteś po prostu boska! -rzuciła mi się na szyję.
-Teraz Ty potrzebujesz pomocy, może kiedyś i mi się przyda. - odpowiedziałam z uśmiechem.
-Naprawdę nie rozumiem jak ludzie mogą być dla Ciebie tacy niemili. - uśmiechnęła się i wyszła. I znów pozostałam ja i moje myśli.
"Kiedyś będę potrzebować pomocy"! Jeszcze zaakcentowałam to kiedyś. Ale w sumie to kiedyś może być i jutro, i za rok, i za tydzień. Albo gdy po prostu będę w strasznie beznadziejnej sytuacji. Jeśli już nie jestem.Może być bardziej beznadziejnie. Chyba...

czwartek, 13 czerwca 2013

Imagin Gabi: 'W poszukiwaniu swego znicza' Rozdział 1

-Cho....CHO!! - usłyszałam znajomy mi głos
- Hmm... co? - podniosłam się z łóżka nie do końca rozbudzona
- Wstaaawaj ty leniuchu - powiedziała Marietta
- Nie - odpowiedziałam krótko, po czym runęłam z powrotem na łóżko.
Nagle poczułam się strasznie lekka. Jakbym była maleńkim piórkiem unoszonym w górę przez wiatr. Cudowne uczucie, ale... Przecież nie jestem piórem. Co się dzieje? Uchyliłam niechętnie oko i spostrzegłam Mariettę i Lunę, trzymające różdżki.
- Ej, co... jak Wy... opuście mnie! - wrzasnęłam
- Nie miałyśmy wyboru - uśmiechnęła się Luna - Poza tym, widziałam Harry'ego, kręcącego się niedaleko, a z moich źródeł wynika, że chciał cię złapać.
- Co? - zerwałam się na równe nogi.
Harry? Czego mógłby ode mnie chcieć?
- Mówiłam, że zadziała - szepnęła Luna
Udałam, że tego nie słyszałam, przebrałam się w szatę,  przeczesałam szybko włosy za pomocą różdżki i wyszłam.
- Ej, a my to co? - zawołała za mną Marietta
Podążałyśmy właśnie korytarzem, gdy w oddali ujrzałam sylwetkę Harry'ego i nagle coś we mnie drgnęło.
- Hej, Cho - usłyszałam. Odwróciłam się na pięcie i ujrzałam Cedrika.
- Yyyy... cześć - powiedziałam niepewnie.
Tego tylko brakowało.
- Pójdziemy na śniadanie razem? - zapytał z tym swoim powalającym uśmieszkiem
- Jasne - odpowiedziałam, a on wyszczerzył lekko zęby z wyższością. Co miałam zrobić, odmówić? Nie, nie jemu. Po prostu nie mogłam. Kiedy patrzyłam w te jego szaro zielonkawe oczy coś we mnie drgało, przeszywało mnie jakieś nieopisane uczucie.
Ruszyliśmy, starałam się iść tak, by niespostrzeżenie minąć Harry'ego. Niestety, musiał przypałętać się ten cały Ron, zauważył mnie i wskazał Harry'emu. On z kolei popatrzył na mnie z dziwną miną, uśmiechnęłam się. Nie chciałam go tak zostawiać.
- Cześć, Harry - szepnęłam
- Cześć, Cho - odpowiedział równie cicho jak ja.
Po chwili skręciliśmy i już go nie widziałam.
- Wiesz, Cho. Dzisiaj mamy trening, może poszłabyś ze mną?
- Yyyy... cóż. Chętnie, ale obawiam się, że nie wyrobię się z lekcjami. Muszę poćwiczyć nad nowym zaklęciem, McGonall twierdzi, że wychodzi mi to okropnie - skłamałam.
- Szkoda - odpowiedział z lekkim uśmieszkiem - Może innym razem?
- Jasne.
Przez całą drogę do Sali dziewczyny nie odezwały się ani słowem. Gdy w końcu weszliśmy, a Cedrik powędrował do swojego stołu, odezwała się Marietta.
- Dziewczyno, co ty wyrabiasz? Przecież to nowe zaklęcie wychodzi ci doskonale. Dlaczego go okłamałaś?
- No bo ja...
- A co z Harry'? - przerwała mi Luna.
- No bo ja... ach, nie wiem - odpowiedziałam.








/ Mam nadzieję, że się podoba? ;) Na razie to tylko pierwsze rozdziały, więc nie oczekujcie ode mnie zbyt wiele. Rowling też rozwijała akcję stopniowo. xd Ok, no to na sam początek malutko, 5 komentarzy i będzie następny rozdział.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ja i Draco Rozdział 1.

Wstałam jak zwykle. Z nadzieją, że coś się wydarzy. Zmieni. Być może już się zmieniło... Może On czuje to samo co ja, może. A może nie... Może mnie nienawidzić.  Zapewne się ze mnie śmieje. Dla niego jestem Pomyluna, zna mnie tylko z tej strony. Ocenia po wyglądzie. Nie wie jaka jestem, ale trudno..

Dobra, już wstaję. Muszę. Pójdę, aby Go zobaczyć. Innym wyda się to dziwne... Pewnie będą myśleć, że oszalałam, ale co mnie to. Dla innych nic nie znaczę... Wyjątkiem jest tylko Harry, Hermiona, Ginny i Neville. I może Ron...  Najgorsze jest to, że moi przyjaciele go nie lubią, wręcz nienawidzą. Ale to ich problem, nie mój.

- Hej, Luna. - Ktoś krzyknął i wyrwał mnie z zamyślenia.
-Lunaaa - to była Ginny.
-Oj, przepraszam Cię. Myślałam ooo... - napewno nie powiem, że myślałam o Draco. Nie. A więc myślałam o- wykopieńkach.
 - Aha. Idziesz na śniadanie? - zapytała.
- Tak, oczywiście. Mój tata zamieścił w "Żonglerze" ciekawy artykuł o śniadaniach. Chcesz posłuchać?
- Nie dzięki. Może kiedy indziej.
- Okej, to ja idę do mojego stołu. - oddaliłam się. I jeszcze kątem oka zauważyłam jak Harry i Ginny całują się w policzek na powitanie. Oh... Jak ja bym tak chciała... No cóż należy czekać na rozwój wypadków. Może i On do mnie czuje to samo?

 _________
EDIT 
dn.27.09.2015

Treść od dnia publikacji (10.06.2013) nie została i nie zostanie zmieniona. Dlaczego też po takim czasie post zostaje edytowane? 
Żeby po prostu  dodać do niego tę notatkę. 
Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę, że pierwsze rozdziały nie są najlepsze. Zaczynałam je pisać kończąc podstawówkę, mając  13 lat. Był to mój pierwszy blog z opowiadaniem, pierwsze poważniejsze opowiadanie. Nie wiedziałam wtedy jakiej długości powinny rozdziały. Wiedziałam jak się piszę opowiadania, dostawałam za nie dobre oceny, ale to była podstawówka. Styl pozostawiał wtedy wiele do życzenia. Dlatego proszę nie zrażajcie się. Z czasem, z kolejnymi rozdziałami powinno być tylko lepiej.  Te, bodajże, 10 pierwszych należy po prostu przeboleć. Śmiało komentujcie każdy rozdział. ;) Chcemy znać Wasze oceny.

dn. 06.10.2015
Zapomniałam dodać. Nawiązania do kanonu nie ma, niestety. Aczkolwiek, nigdzie nie było napisane, że GD w moim opowiadaniu nie istniało, więc możliwe, że po prostu było nieistotne, ale było. 
No i dodatkowo nie oddałam odpowiednio charakteru postaci. Grzech, grzech, grzech! Natomiast teraz próbuję to nadrobić. Wcześnie, nie ma co... 

niedziela, 9 czerwca 2013

Od Katie

Więc będę pisać imaginy o paringu Draco i Luna. Taki mi wpadł do głowy. Myślę, że uda mi się coś fajnego wymyślić. Będę je pisać formie 1 os. Będę Luną. Ciekawe jak Draco ze mną wytrzyma??

piątek, 7 czerwca 2013

Wstępik

Pewnie spodziewaliście się, że przedstawię Wam teraz głównych bohaterów, ale problem w tym, że...
Jeszcze nie zdecydowałam się, o kim dokładnie będę pisała. >.< Pomysł z założeniem bloga wpadł mi do głowy dopiero wczoraj tak o 20:30. Nie miałam wybranych bohaterów, wstępu do pierwszego rozdziału i dlatego jestem teraz w trudnej sytuacji. Jest wiele blogów i stronek o Dramione, myślałam nad tym, ale zdaje mi się to już trochę za bardzo oklepane. Myślałam o Harry'm i Cho. Albo też o Ronie. Sama nie wiem co mam wybrać. Właśnie wpadłam na pomysł! Główni bohaterowie się nie zmienią ;D Postaram się napisać Wam przedstawienie postaci, przynajmniej tych głównych. A może nawet zdążę napisać pierwszy rozdział, kto wie. Życzcie mi weny! ;)

                                                   Dżi Dżi

czwartek, 6 czerwca 2013

Nasze Początki

Cześć! :D Jestem Gabi, założyłam tego bloga, żeby razem z moją kumpelą - Kasią, pisać tu imaginy, parringi i opowiastki o postaciach z HP. Prowadzimy razem stronkę o HP na faceboook'u - oto ona: (KLIK)

Ja jak na razie jestem chora, więc myślę, że wstęp i pierwszy rozdział mogę nawet dodać jutro. Mam nadzieję, że zdobędziemy obiecującą liczbę odwiedzających. ;) No, to na razie tyle, skarby.

                                                                           Dżi Dżi